KONIEC 2020

KONIEC 2020r

Podsumowując ostatni rok, jak co roku patrząc na przemijające dni miałem poczucie, że jest to ciągłe upadanie, porażki ale po dotarciu do końca grudnia i obejrzawszy się wstecz do początku roku dostrzegam, że zmiany jednak nastąpiły. Przede wszystkim od pół roku odżywiam się w 100% wegańsko i jest to już normalnym moim odżywianiem a nie jakimiś procesami i postami, jak było do połowy roku. Stało się to stanem bez wysiłkowym o którym nie myślę, a który po prostu jest.  Nie ciągnie mnie już do nabiału a od mięsa nadal odrzuca i to jest największa zmiana.
Patrząc na swoje ludzkie, pro-humanitarne pobudki mógłbym na tym poprzestać, jednak będąc już w połowie lutego widzę, że to jeszcze nie koniec. Wewnętrzny głos intuicji cały czas zachęca mnie bym dalej eksplorował ten obszar. O dziwo nie jest to jednak kierunek w stronę odżywiania raw (vitariańskiego)  tylko od razu w kierunku przejścia na możliwość życia na samych płynach. Widzę więc, że w posłuszeństwie dalej zmagam się z zachciankami ciała i co róż podejmuję wyzwania kolejnych postów. Jak na razie bez sukcesów ale być może nadal muszę 9 na 10 bitew przegrać dla jednej wygranej, która pozwoli na koniec roku znów stwierdzić, że mimo tak niekorzystnego rozkładu wygranych bitew, jednak wygrałem jakąś wojnę. Nie lubię tego batalistycznego porównania ale ze znanych mi jest chyba najbardziej oddające rzeczywiste, przeżywane doświadczenia. Choć piszę o walce, zastanawiam się czy jest możliwe realizowanie wewnętrznych inspiracji nie z poziomu walki tylko z poziomu podążania w bezwysiłkowym przepływie Bożej mocy. Jeżeli nawet jest, jak twierdzą niektórzy, to na moim obecnym etapie duchowej dojrzałości, ja nie potrafię wprowadzić takiej drogi w życie i nazywam rzeczy po imieniu- podążanie tą drogą to walka woli z zachciankami ciała i pożądliwością duszy.

 

W minionym roku w końcu kupiłem swój pierwszy motocykl. Nie planuję, ale mam pragnienie, by podróżować motocyklem bez troski o konieczność zapewniania sobie jedzenia, więc marzy mi się by na koniec roku móc żyć tylko na płynach, już bez konieczności jedzenia stałych produktów. Cały czas jednak zadaję sobie pytanie- czy są to tylko moje marzenia, czy są także częścią Bożego planu dla mnie. Jeżeli tylko moje, to niech Pan czym prędzej wyciszy je w moim sercu i rozbudzi swoje, a jeżeli ta inspiracja pochodzi od Niego, to proszę by jeszcze mocniej uzdatniał mnie do wykonania tego zadania.