KOMU BÓG OBJAWIA SWOJEGO SYNA?

 

Komu Bóg objawia swojego Syna?

Dz.Ap.Rozdział 10 Przykład rzymskiego poganina Korneliusza.

Są osoby, które wierzą, że jest jakaś Siła, Moc, Duch, Energia, która stworzyła nas i świat w którym żyjemy, oraz czują jak oddziaływuje w nas, na nas i w tej przestrzeni. Wielokrotnie rozważałem i prosiłem Boga, by pozwolił mi zrozumieć jak to się dzieje, że jedne osoby otrzymują łaskę poznania zbawiciela w Jezusie, a inne mimo usłyszenia Dobrej Nowiny, mają pozamykane serca. Odpowiedź przyszła gdy po raz wtóry czytałem historię o Korneliuszu z Cezarei.
Korneliusz nie znając jeszcze Jezusa także zdawał sobie sprawę, że jest jakiś Stwórca oraz, że jest potężny (w sumie wszechmogący) więc jak mówi pismo bał się i modlił do niego. Ponadto czynił dobre uczynki wobec innych ludzi tak, że jego jałmużny dotarły przed Boga jako przypomnienie.

„Pobożny i bojący się Boga wraz z całym swoim domem. Dawał on wielkie jałmużny ludowi i zawsze modlił się do Boga” Dz.Ap 10.2 ( Przypominam, to był poganin nie znający jeszcze Jezusa.)

Wiara w Boga i zwracanie się do Boga, zdrowa bojaźń wobec Bożej Potęgi sprawiła, że jego serce było pokorne, a uczynki pełne miłości, miłosierdzia wobec innych ludzi. To sprawiło, że bez głoszenia mu Ewangelii otrzymał łaskę poznania Jezusa Chrystusa i przyjął Go z radością do swojego serca, wraz z całym swoim domem.
Odnosząc się teraz do doświadczenia własnego nawrócenia i poznania Pana, mogę napisać, że to co miałem wspólnego z Korneliuszem to wiara, że jest jakiś stwórca-Bóg, również często zwracałem się do Boga, ponadto również miałem świadomość Bożej potęgi, co powodowało, że byłem przed nim pokorny. Może więc dzięki temu, choć nie byłem takim dobroczyńcą jak Korneliusz, bo nie dawałem jałmużny, a zamiast dobrych uczynków w moim życiu było całkiem sporo tych złych (Często jednak bojaźń przed Bogiem po uświadomieniu sobie złego uczynku doprowadzała mnie do żalu i skruchy.) ja również otrzymałem łaskę rozpoznania Zbawiciela w Jezusie.

Czytając historię Korneliusza i analizując własne doświadczenia chyba rozumiem dlaczego tyle duchowych osób z duchowości niechrześcijańskiej polegających na przestrzeni serca, miłości uniwersalnej odrzucają zbawienie przez Jezusa. Nie dostrzegając, że Bóg jest również osobą, nie mają w sobie pokory przed Nim- Stwórcą Wszechmogącym. Przyjmując, że wszystko jest energią, wielu z nich uważa siebie za bogów, boginie, za chrystusów i to gubi…  Mimo wzniosłości mowy takich osób o miłości, nie ma tam pokornego serca, szczególnie wobec Boga, tylko ukryty, bardzo silny egocentryzm. Będąc samemu na tej drodze nie dostrzegałem, że także mam wgrywany program co jednak dostrzegłem dopiero, gdy odwróciłem się od tego kierunku. Niestety na tle tego, co oferuje świat są to na pierwszy rzut oka piękne programy pełne wzniosłych uczuć i doświadczeń duchowych a także fizycznych co sprawia, że jak się już je przyjmie to bardzo trudno jest je puścić, tak jakby człowiek wszedł w jakiś lukrowany wirtualny świat. Myślę, że przed całkowitym przyjęciem tych lukrowanych programów przestrzeni serca uratowała mnie chyba tylko świadomość wielu własnych niedoskonałości, która budziła mnie co jakiś czas, a co nie pozwalało utożsamiać się z Bogiem i zachęcało, by zachowywać pokorę wobec Boga prawdziwego, którego choć nie znałem jeszcze po imieniu, to którego czułem obecność.
Czy więc to, co czują te osoby nie jest Prawdą? Ależ oczywiście, że jest i życzyłbym, by wszyscy chrześcijanie byli tak wrażliwi duchowo jak osoby płynące z duchem przestrzeni serca. Właśnie ze względu na tę wrażliwość, mało wrażliwe współczesne chrześcijaństwo nie jest dla nich atrakcyjne (Począwszy od traktowania przyrody, zjadania zwierząt do traktowania siebie na wzajem).  Myślę, że moglibyśmy tej wrażliwości uczyć się od osób niewierzących, a skoro Mojżesz z otwartością przyjął rady swojego teścia który także był poganinem, to tym bardziej współcześni chrześcijanie mogą i powinni uczyć się od osób nie znających jeszcze osobiście Jezusa, nie tracąc przy tym swojej bliskiej relacji z naszym Panem i Zbawicielem. Chodzi tylko o to, że na prawdziwe odczuwane uczucia serca, doświadczenia niewierzących, został nałożony na ich umysły program pt miłość uniwersalna, podczas gdy prawdą jest łaska Ducha Świętego. Ktoś powie, a co to za różnica? Ogromna, ponieważ miłość uniwersalna odsuwa od poznania Prawdy, że doświadczenie ducha w sercu jest tylko i wyłącznie dzięki śmierci na krzyżu Jezusa gdyż dopiero jego śmierć pozwoliła by na świat i w nasze serca został wylany On- Duch Święty. A odrzucenie tej prawdy skutkuje odrzuceniem zbawienia. Tak więc mamy bardzo dużo ludzi, którzy prawdziwie czując, błędnie to interpretują a przez to mają zamknięte umysły na Jezusa, a co powoduje, że mogą nie zostać zbawieni i nie będą mogli uczestniczyć w pierwszym wskrzeszeniu z martwych. Być może podczas drugiego wskrzeszenia i sądu uczynkowego przed obliczem Boga nie zostaną wymazani, ale na pewno tracą 1000 lat pięknego życia w przyszłym królestwie Chrystusa a także możliwość życia w pewności zbawienia oraz doświadczania Bożej łaski już teraz.
Mam więc prośbę.
Będąc kiedyś samemu na tej panteistycznej drodze wiem, jak trudno samodzielnie zmienić przekonania, a ponieważ osoby, moi znajomi, którzy cały czas trwają w tamtym programie są szczególnie mi bliskie proszę o modlitwę w ich intencji. Są to wspaniali ludzie o pięknych sercach, tylko z wielu względów zostali wprowadzeni w fałszywe przekonania.
Jak do tego mogło dojść? Patrząc na siebie, mogę domniemać, że niestety dużo złego wniosły i wnoszą przykłady jakie dają osoby głoszące Jezusa ustami ale nie mające go w sercach co sprawia, że takie słowa wiary są martwe i mam tu na myśli szczególnie wszelkie chrześcijańskie struktury religijne z katolicką na czele. Zachowanie zarówno nauczycieli jak i większości tylko religijnie wiernych odpychają, wręcz odrzucają wrażliwych ludzi ze świata świeckiego. A że w świadomości bardzo wielu niewierzących Polaków Jezus= katolicyzm, to połączenie sprawia, że wraz z religijną kąpielą zostaje odrzucone, wylane także dziecko, którym jest nasz Zbawiciel…

Na poziomie ciała oraz myśli nikt z nas nie jest doskonały, wszyscy popełniamy uczynki, których nie chcemy lub nie podążamy za tym, do czego jesteśmy powoływani, mamy myśli, których wstydzimy się… Tylko Bóg jest święty, a tylko to co święte jest w stanie trwać w bezpośredniej Bożej obecności. Wszyscy więc potrzebowaliśmy usprawiedliwienia przed Bogiem z tej naszej „ciemnej” części. Dlatego tak, jak przez jednego człowieka, naszego ludzkiego pra ojca, który odwrócił się od Boga człowiek utracił naturalną świętość i cały czas, pokoleniowo ponosimy tego konsekwencje, tak przez jednego- Jezusa, z woli Boga wszystkim, którzy tylko to przyjmą, świętość zostaje przywrócona. Jezus, bez grzechu został skazany przez ludzi  jako grzesznik byśmy my, grzeszni przez Adama, mogli, gdy przyjdzie czas wrócić i zamieszkać w bezpośredniej jedności z naszym duchowym Stwórcą i Jezusem. Mamy w sobie tę grzeszną część, więc żebyśmy po zrzuceniu ciała i oderwaniu naszej osobowej samoświadomości od duszy,  mogli wrócić i zamieszkać w zjednoczeniu z Bogiem, wszyscy potrzebujemy usprawiedliwienia. Ofiara Jezusa sprawia, że nasza ciemna strona zostaje przykryta jego miłością ofiarowaną na krzyżu. Jedynym zbawieniem jest Jezus, i choć jest On Bożym darem dla wszystkich ludzi, nie wszyscy przyjmują ten dar. Módlmy się więc do Boga o tych, co odrzucają zbawienie, by ich serca stały się wrażliwe na tę najpiękniejszą miłość jaką obdarzył i obdarza nas Jezus Chrystus, oraz o siebie na wzajem by świadectwo naszego codziennego życia- tych, co przyjęli już tę łaskę, było żywe…