CO TO ZNACZY BYĆ OSOBĄ?

GŁĘBIA BOŻEGO SŁOWA OBJAWIANA W POJEDYNCZYM WERSECIE.

Od paru tygodni zauważyłem, że nie mogę sięgać do czytania I rozważania Biblii, jakbym miał rodzicielski szlaban. Powód? Nie potrafię podać otrzymanej informacji dalej tak, by przynosiła owoce. Dzieląc się Słowem czuję, że słowa padają na glebę w której cenne Ziarno Życia obumiera, ludzie odrzucają życie. Choć z jednej strony wiem, że przekonywanie nie do mnie należy, nie ja też podlewam i nie ja jestem świadkiem zbieranego plonu, to z drugiej strony badam siebie, czy dzieląc się pewnymi spostrzeżeniami wykonuję wolę Pana a nie przypadkiem własną, a ponieważ często nie mam pewności więc powstrzymuję dzielenie się, tym co poznaję. Być może moim dziełem jest tylko rozrzucać dobre ziarno które sam otrzymuję, które nie jest moje, a jedynie przeze mnie przechodzi.

Kontynuując jednak czytanie i rozważanie Pisma, pewność wiary wzrasta a nie dzieląc się tą pewnością następuje przepełnienie, które jeśli nie jest przekazywane dalej zaczyna wręcz ciążyć do tego stopnia, że pojawia się brak pozwolenia na dalsze pogłębianie zrozumienia. Biblia jest dla mnie takim dobrym ziarnem, a ponieważ nie potrafię jeszcze owocnie rozsiewać tego ziarna to Dobre Słowo staje się ciężarem. Czy to oznacza, że Boże słowo jest ciężarem? Jeżeli tak, to tylko dlatego, że ja jestem jeszcze niewprawnym robotnikiem. Tylko dlatego, że choć już nie raczkuję, już chodzę na dwóch nogach, to jeszcze nie potrafię biec w wyścigu o którym wspomina Paweł Apostoł.

Sobota, Szabat, dzień odpoczynku i szczególnego weselenia się bliskością z Bogiem, Jezusem oraz Duchem Świętym. Osobistego z Nim spotkania I ich doświadczenia. To dzień, w którym staram się z różnym skutkiem oddzielić od spraw tego świata i poświęcać czas oraz uwagę tylko dla Boga, na modlitwę, medytację, spacery z uwielbieniem i wdzięcznością na ustach, duchowe z Nim i w Nim spotkania. Dzisiaj jest właśnie sobota I poza powyższym sposobem spędzania sięgnąłem także do Biblii zaczynając od miejsca, w którym skończyłem ostatnie rozważania:

1KOR6:2-3

Czy nie wiecie, że święci będą sądzić świat? A jeśli świat będzie sądzony przez was, to czy nie jesteście godni osądzać sprawy pomniejsze? Czy nie wiecie, że będziemy sądzić aniołów? A cóż dopiero sprawy doczesne?

Boże jakie twoje słowo jest piękne i głębokie, ile w nim nadziei oraz obietnic dla nas. Pomimo, że znam ten fragment i wielokrotnie go czytałem, to za każdym razem ma do przekazania coś nowego. Pomimo, że dotyczy rozwiązywania sporów między wierzącymi, to między słowami można wyczytać wiele wspaniałych informacji, a informacje te są tak wspaniałe, ze choć chciałem dzisiaj więcej tekstu rozważyć, to moc już tego jednego nie pozwoliła czytać dalej. Dzisiaj wewnętrzne Słowo jeszcze pełniej pokazało i utwierdziło w wiedzy odnośnie naszego losu, naszego stanu po drugiej stronie śmierci, a także potwierdziło pogląd na to kim jestem jako osoba. Został odkryty kolejny rąbek tajemnicy kim jest Bóg Osobowy, który na swoje podobieństwo mnie stworzył a przez to głębsze doświadczenie samego siebie, świadomości tego, kim ja jestem jako święta osoba przeznaczona do życia wiecznego. W tym momencie warto wyraźnie zaznaczyć nawiązując do różnych nurtów duchowości niechrześcijańskiej, że osoba jest kimś więcej niż nawet najczystsza energia. Ponieważ osoba ma uczucia i wolną wolę, jest dużo ponad każdą energią. Osoba tętni życiem i sama może świadomie nadawać kierunek, energia wibruje z różną częstotliwością będąc kierowaną. Myśl jest energią ale nie osoba myśląca w duchu. Rozważanie jednak tego, jakie ma znaczenie odkrycie siebie i traktowanie jak osoby a nie energii to temat na oddzielny wpis.  

Znaczenie poznania siebie.

Chrześcijanin, który rozpoznał kim jest jako osoba stworzona na podobieństwo Stwórcy nie powinien mieć problemów z akceptowaniem śmierci. Po przyjęciu swoim sercem Zbawienia przez śmierć Jezusa, strach przed śmiercią nie powinien mieć dłużej panowania nad wierzącymi. My, wierzący zanurzeni już teraz w śmierci Jezusa przez przyjęcie świadomego chrztu, umarliśmy już teraz razem z Nim dla grzechu, który jest śmiercią. A wynurzając się z wody, na wzór Jego zmartwychwstania, otrzymaliśmy,  jak On, nowe nieśmiertelne życie, czego świadomość już teraz pozwala nam chodzić w wielkiej radości. Chwała Ci Panie, że dokonałeś tego dla nas.

Wgryźmy się więc w werset nr 2 żeby odkryć tajemnicę tego kim jesteśmy jako osoby  i co to znaczy dla chrześcijanina, że nigdy nie umrzemy, a co powinno być wyzwalające od najsilniejszego ludzkiego strachu-przed śmiercią.

Napisane jest tam, że będziemy sądzić świat i aniołów. My, czyli kto i kiedy to będzie miało miejsce?

Sąd aniołów będzie miał miejsce dopiero po wskrzeszeniu nas z martwych, o czym Biblia mówi w innych miejscach.  W tym samym wersecie jest nawiązanie i nakaz byśmy skoro będziemy w przyszłości sądzić sprawy aniołów, tym bardziej  (teraz, czyli w obecnym życiu) nauczyli się rozsądzać sprawy doczesne, a które są pomniejsze.  Wyraźnie więc widać, że jest jakaś niezmienna część w nas, która tak jak funkcjonuje w obecnym życiu przejdzie przez śmierć i będzie trwała dalej, wiecznie. Biblia używa wyrazu Wy, czyli My-i oznacza to właśnie tę część, która w przeciwieństwie do śmiertelnego ciała, już nigdy nie umrze. Jak rozpoznać, jak odnaleźć tę część siebie? Ciało umiera, więc to nie jest ciało, czyli nie może mną być cokolwiek, co jest z nim związane jak np emocje, umysł podświadomość. Kim więc jestem jako osoba stworzona na podobieństwo Boga? Całość rozważanego fragmentu dotyczy sądzenia, osądzania więc chcąc odszukać prawdziwego siebie należy zwrócić uwagę na tę część w nas, która zajmuje się osądzaniem: siebie, innych, wydarzeń z życia, postępowania…

Czy myśl rozumowa jest tym osądzającym, a wiec mną? Ktoś powie, że osądza rozum przy użyciu mózgu, jednak czy rzeczywiści to rozum jest osądzający? Czy jesteśmy rozumem?

Przyglądając się jak bardzo ten rozumowy obszar naszego jestestwa uzależniony jest od zmiennych i chwilowo modnych czynników zewnętrznych, od tego gdzie się urodziliśmy, w jakim społeczeństwie I kulturze mieszkamy, jak wyglądał nasz proces edukacji… wskazuje, że jednak ja nie jestem rozumem. Rozum to jedynie niefizyczny efekt pracy I ukształtowania fizycznego mózgu. Dostrzegam, że ja osądzający jestem poza rozumem, a jedynie wykorzystuję go do rozsądzania. Ponadto skoro zostałem stworzony na podobieństwo Boga, to rozsądzające „Ja” wszystkich ludzi powinno być za sprawą tej wspólnej dla wszystkich ludzi Bożej części, połączone. Rozum nie wykazuje tej stałości i takiego połączenie.

Dopiero przechodząc poza rozum, wyciszając jak stację radiową lub jak nazywał to Budda wygaszając go, możemy dotrzeć znacznie bliżej prawdy o osobie, bliżej poznania tego kim jesteśmy w swojej duchowej, nieśmiertelnej osobie. Biblia w innych wersetach daje więcej wskazówek poszukiwaczom, by znaleźli odpowiedź kim jestem. My jednak skupiamy się tym razem tylko na pokazaniu wartości pojedynczego fragmentu. Rozważając jednak ten pojedynczy fragment należy pamiętać, że dopiero Biblia traktowana jak jedno całe, spójne pismo-od pierwszej księgi Starego Testamentu, do ostatniej Nowego daje właściwe poznanie. Poszukiwacz Prawdy musi spełnić warunek rozważania pojedynczych fragmentów przez pryzmat treści całej Biblii  ponieważ ze względów nazwijmy to bezpieczeństwa, ważne tematy umieszczone są fragmentarycznie w różnych częściach. Dzięki temu z jeden strony chroni to dzieło przed ludzką ingerencją w chęci wymazania ważnych ale niewygodnych fragmentów- chociażby ze względu na uprawianą religię, ale z drugiej strony taki układ treści wymaga włożenia większego wysiłku ze strony poszukiwacza, który dopiero znając i łącząc wszystkie te fragmenty otrzymujemy głębokie zrozumienie rozważanych obszarów. Szukanie odpowiedzi tylko na bazie pojedynczego fragmentu,  jest jak badanie przyrody jednego kontynentu w pragnieniu poznania środowiska całej Ziemi. Poniższe rozważanie jest więc bardziej pokazaniem wartości biblijnej treści niż pełną odpowiedzią na zagadnienie.

Tak więc kontynuując: Inną informacją poza wskazaniem kim jestem jako osoba, a którą możemy odczytać między słowami przytoczonych wersetów jest to, że w duchu tacy, jacy jesteśmy teraz, tacy będziemy także po zmartwychwstaniu. Paweł zwraca się do wierzących jako do tych samych, którzy po zrzuceniu obecnej, cielesnej powłoki oraz zmartwychwstaniu, będą sądzić aniołów, a co wskazuje na ciągłość naszego życia w tej samej duchowej osobie jaką jesteśmy w obecnym ciele . Dla mnie to mega zapowiedź tego, że umierając I po śmierci, cały czas będę mógł obserwować I dalej rozeznawać w trwaniu obecnej świadomości  tego, co się będzie działo wokoło, tylko już bez ciała. Poznam jak to jest z drugiej strony, będę doświadczał zupełnie nowych stanów będąc tą samą osobową świadomością. Przekonam się, że stan obecny, który jest ściśle połączony z ciałem był tylko chwilowym zanurzeniem, a po obumarciu tego co fizyczne wróciłem do Domu. Wow! A jak jeszcze dołączymy zapowiedź z innych miejsc Biblii, że po chwili snu CI, co przyjęli zbawienie przez Jezusa Chrystusa- zostaną przez Niego obudzeni do życia w Tysiącletnim Królestwie I znów wrócą tu na Ziemię, która jednak będzie zupełnie Nową Ziemią, w ciele, które jednak będzie zupełnie nowym ciałem, podobnym do tego, jakie miał Jezus po zmartwychwstaniu, to serce aż wyrywa się by te czasy już nastąpiły i woła Maranatha! Tak Biblia buduje I pogłębia chrześcijańską tożsamość I miłość do naszego Pana- Jezusa Chrystusa, bo to wszystko przez Niego, dla Niego I dzięki Niemu. Chwała, chwała, chwała Panu.

Narzędzia praktyczne do budowania osobistej relacji z Bogiem.

Czy są jakieś narzędzia przydatne do praktycznego budowania osobistej bliskości z Bogiem? Ja takie dostrzegam. Żeby jednak wykorzystywać je świadomie i we właściwy sposób przydatne jest zrozumienie postrzegania Boga objawionego nam Przez dwie osoby: Jezusa Chrystusa oraz Ducha Świętego. 

Miejsce człowieka w Bożym planie zbawienia i prowadzenia.

Skoro już potrafimy rozpoznać tę duchową, Osobową część człowieka która podobna jest Bogu, możemy przyjrzeć się w jakim miejscu Bóg umieścił nas w swoim planie Zbawienia i jak genialny jest to projekt, jak wszechstronnie zostaliśmy otoczeni Bożą opieką. 

Bóg Stwórca objawia nam siebie poprzez poznanie i naszą osobistą relację z dwoma swoimi postaciami: Jezusem i Duchem Świętym, z których każda dla naszego zbawienia, znajduje się w innym miejscu oraz wykonuje różne zadania.

Jezus Chrystus- Syn Człowieczy, Bóg- człowiek poświęcił swoją Boskość i stał się jak my człowiekiem by jako niewinny oddać swoje życie za nas biorąc na siebie każdy nasz grzech. Przyjmując ten dar stajemy się wolni od grzechu i śmierci. Musiał umrzeć ale i zmartwychwstał jak zapowiadali to Boży Prorocy jeszcze długo przed tym, zanim się pojawił na Ziemi. Obecnie znajduje się w przestrzeniach Niebiańskich i czeka ze swoim powrotem by wypełniły się dane nam proroctwa, by jak najwięcej osób miało szansę rozpoznać Go jako Pana Ziemi i być zbawionymi. Nie wraca jeszcze, gdyż jego powrót oznaczać będzie sąd sprawiedliwy i koniec świata znanego w takiej formie w jakiej widzimy go teraz, a początek nowej ery jego rządów w obfitości i pokoju przez 1000 lat. Do tego życia zostaną wskrzeszeni wszyscy wierzący sercem. Ponieważ Jezus znajduje się na zewnątrz nas,  bliskość i osobiste poznanie  Go można umacniać poprzez modlitwę, uwielbienie, dziękczynienie i czytanie z rozważaniem Biblii. Generalnie  przez kierowanie naszej uważności na zewnątrz siebie, ku Jego osobie.  Większość chrześcijan skupia się właśnie na takiej formie, przez co ma fajną relację z osobą Jezusa. Niestety, jeżeli nasza uwaga będzie kierowana tylko na Jezusa, to chrześcijańska wiara nabywa „tylko” duchowego bogactwa doświadczania jego łaski miłosierdzia. Poza duchowo-duszewnymi uniesieniami i intelektualną wiedzą, nadal możemy nie doświadczyć Bożej mocy, co oznacza, że Bóg nie wykorzystuje nas w pełni. Ponadto ograniczając się tylko na zewnętrznym aspekcie Boga łatwo wpaść w gołosłowną i martwą religijność.  Być może właśnie o takich ludziach Jezus wyraził się w Mt 7:21.   

Nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto wypełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie mi tego dnia: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w twoim imieniu i w twoim imieniu nie wypędzaliśmy demonów, i w twoim imieniu nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im oświadczę: Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość.

Duch Święty- Zanim Jezus wniebowstąpił po swoim zmartwychwstaniu, zapowiedział, że musi odejść na jakiś czas gdyż inaczej nie zstąpi na ziemię Duch święty. Jezus musiał wstąpić, żeby nam Go zesłać i teraz jest właśnie czas działania Ducha Świętego który będąc również czującą osobą (a nie energią) ma za zadanie prowadzić nas ku Ojcu, na tyle, na ile pozwolimy mu się prowadzić w rozpoznaniu w Nim Boga prawdziwego. Zgodnie ze słowami Biblii, osoba Ducha została wylana na wszelkie stworzenie, a miejscem jej przebywania jest świątynia naszego ciała, a dokładnie nasze Serce. Tak więc w przeciwieństwie do zewnętrznego miejsca przebywania naszego Pana Jezusa, Duch przebywa wewnątrz nas, w sercu. Z mojej obserwacji wynika, że niestety niewielu chrześcijan rozpoznaje taki podział przez co Duch przebywający w naszych sercach wydaje się zaniedbywany i osamotniony.  Drogą do łączenia się z tą Bożą osobą jest kierowanie uwagi do swojego wnętrza, do naszych duchowych obszarów, do wiecznej Osoby o której pisaliśmy w pierwszej części tego rozważania. Niestety na drodze poznania siebie, znajduje się wiecznie rozbiegany ludzki umysł. Jest to przeważnie największa bariera, którą trzeba wytresować i wyciszyć. Najlepszymi znanymi mi narzędziami którymi możemy się posłużyć by uczynić umysł sobie posłusznym jest medytacja relaksacyjno- oddechowa  lub dwupunkt, które pomagają w modlitwie bez słów w ciszy przestrzeni serca. Być może o takiej właśnie formie modlitwy wspominał Jezus w Mt 6:6-8 Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do swego pokoju, zamknij drzwi i módl się do twego Ojca, który jest w ukryciu, a twój Ojciec, który widzi w ukryciu, odda ci jawnie. A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; oni bowiem sądzą, że ze względu na swoją wielomówność będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wasz Ojciec wie, czego potrzebujecie, zanim go poprosicie.

Kiedyś szukałem Mocy Ducha Św w znakach i cudach, w uzdrowieniach i nadprzyrodzonych zjawiskach. Odkryłem jednak, ze największą jego Mocą jest łaska współodczuwania miłości Chrystusowej. Nie ma potężniejszej Mocy niż doświadczanie tej miłości na sobie, w sobie i przez siebie.   Teraz patrzę na osoby niewierzące, które medytują i żyją w przestrzeni serca nie znając jednak jeszcze Jezusa. Dostrzegam w nich owoc jego krwi i ubolewam tylko, że nie pozwalają poprowadzić swojej świadomości ku poznaniu Jezusa. Ubolewam, bo choć ich życie wydaje się komfortowe, duchowo wzniosłe to bez rozpoznania, że Miłość ta została wylana na świat oraz w ich serca, za cenę drogocennej krwi Chrystusa, jest życiem w świetle, które jest ciemnością. Osoby takie niestety nie mają pewności  co  stanie się z nimi po śmierci, a nawet jeżeli mają to ich pewność nie ma solidnego fundamentu. Bądźcie ostrożni wobec wszelkich ludzkich nauczycieli. Gdy słyszycie, że ktoś mówi o Bogu, domagajcie się wyjaśnienia na jakiej podstawie Bóg został rozpoznany w ich teorii i weryfikujcie wiarygodność tych źródeł. Biblia mówi wyraźnie, że jest tylko jeden Bóg Stwórca. Jeżeli tak jest,  to wielobóstwo jest kłamstwem.

Tak więc rozpoznając w osobie Jezusa Chrystusa oraz Ducha Świętego, Boży zamysł na nasze zbawienie, a także identyfikując z gąszczu ludzkich obszarów swoją prawdziwą osobę, odkrywamy, w jaki sposób jesteśmy jednocześnie otoczeni przez, oraz  zanurzeni w, Bożej obecności. Będąc tego świadomi zaczynamy poszerzać swoje poznanie Boga zarówno na zewnątrz siebie- w stronę bliskości z żywym Jezusem oraz do wnętrza siebie- w stronę osoby Ducha Chrystusa. Zaczynamy pracować ze swoimi pożądliwościami ciała,  duszy i wyedukowanym wg świata oraz religii, a nie Boga, umysłem. Dążymy, by nie przeszkadzały, by to nie one kierowały naszą osobą, tylko my nimi. Taka zamiana podmiotowości sprawia, że nasz duch staje się coraz bardziej wrażliwy, dzięki czemu zaczynamy doświadczać Bożej obecności oraz rozpoznawać  Boże prowadzenie.  A mając uległe wobec ducha swoje członki, Boża obecność będzie mogła swobodniej poruszać się w nas i przepływać przez nas objawiając w Mocy swoją chwałę .