NADZIEJA, KTÓRA UMIERA OSTATNIA ORAZ NADZIEJA, KTÓRA NIGDY NIE UMIERA.

NADZIEJA

MĘTNA WODA. Żyjemy w czasach zmaganych przez choroby ciała i psychiki, żyjemy w skażonym na skalę dotychczas niespotykaną, środowisku… Większość z nas zetknęła się z nowotworem w rodzinie lub wśród bliskich osób, a tendencja ta niestety się pogłębia.  ŚWIATEŁKO NADZIEI. Na szczęście, w takim otoczeniu pojawiają się osoby, które przez swoją postawę i działalność pomagają walczyć, pokonywać przeciwności. Osoby te inicjując różne formy wsparcia- od inspirowania zdrowym odżywianiem (czy też niejedzeniem) i trybem życia, przez medytację oddechową, pracę z podświadomością, po załatwianie kosztownych zabiegów medycznych jak chociażby zaawansowaną radioterapia, przeszczepy i skomplikowane operacje – sprawią, że istnieje szansa na przedłużenie życia i/lub poprawę jego jakości. Dla mnie jednak najcenniejszą wartością, którą dają te osoby to nadzieja. Bez względu jaka forma wsparcia jest oferowana, zawsze pierwszym efektem jest nadzieja…na zdrowie, na wyleczenie, na przedłużenie życia, na usprawnienie, na, na, na… Nadzieja umiera ostatnia, przynajmniej tak powinno być i te osoby oprócz namacalnej, fizycznej pomocy zdają się dążyć, by właśnie nadzieja żyła tak długo, jak żyje człowiek. Dziękuję za Was.

Nie mniej patrząc na zaangażowanie wielu z tych osób, aniołów w ludzkich postaciach, dostrzegam pewną pułapkę związaną z krótkowzrocznym patrzeniem na nadzieję. Oferowana pomoc większości z tych aniołów nie wykracza poza śmierć kończąc się wraz z  końcem życia. Wówczas też nawet najwytrwalsza nadzieja umiera. Tak więc śmierć, z którą prędzej czy później ciało każdego z nas będzie musiało się spotkać jest ostatecznym zakresem działalności tych osób.

Chwała Stwórcy, że są takie osoby niosące nadzieję na poprawę życia, jednak znacznie większa chwała Bogu należy się, za to, że dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa nadzieja pokonała barierę śmierci.

 Przyjmując sercem Jezusa a więc uznając uśmiercające nasze grzechy dzieło krzyża, oraz poznając Słowo Boga w Biblii wiemy, że ciało choć umiera to nasz duch po krótkim czasie snu  ponownie zostanie wskrzeszone do nowego, zdrowego ciała byśmy przyobleczeni w nie mogli żyć tu ale już na nowej Ziemi w 1000-letnim królestwie Chrystusa. Co ważne, dzięki łasce Ducha Świętego popartej umysłowym studium Biblijnemu nasza wiara zostaje zamieniona w pewność życia i jest to szlachetną modrością Boga- naszego Stwórcy, poświęcającą i uświęcającą łaską, którą jesteśmy zbawieni już teraz. Dlatego, jeżeli obserwuję anioły w postaci ludzi niosących tylko nadzieję ograniczoną śmiercią ludzkiego ciała, to chciałbym by te kochane osoby, dobrzy Samarytanie  również doświadczyli pewności zbawienia by potem z takim samym zaangażowaniem dzieliły się radością, pewnością życia oraz spokojem związanym z akceptacją śmierci jako początku chwilowego rozstania. Tak, śmierć chrześcijanina nie jest końcem tylko początkiem.

Aniołowanie bez osobistego doświadczenia życia po śmierci jedynie oddala niepokój związany z nią o kilka, kilkanaście, może kilkadziesiąt lat. Pewność życia wiecznego które mamy w Jezusie Chrystusie oraz świadomość jak będzie ono wyglądało pokonuje każdą chorobę, ułomność i ostatecznie śmierć, bez względu na to kiedy przychodzi. Chwała Ci Panie. <3

Domyślam się, że w świadomości wielu osób obecnie cierpiących, chorujących, biednych… wystarczające byłoby osiągnięcie jakiejś średniej przeciętnej, która wyznaczana jest przez innych, czyli przez doczesne standardy naszego bliższego lub dalszego otoczenia. Wiele osób myśli że osiągnięcie tak wyznaczonego poziomu dawałoby poczucie komfortu, spokoju, satysfakcji i zadowolenia. Średniej długości życia, średniego standardu zdrowia dla danego wieku, średniej wagi/nadwagi, średnich zarobków itd… Prawda jednak jest taka, że my nie należymy do tego świata a więc powinniśmy kierować się standardami wyznaczanymi przez naszego Stwórcę, a nie ludzi wokoło oraz upadający świat doczesny.

Dwie przeciwstawne siły.

Dlaczego z jednej strony ilościowo coraz więcej ludzi odwraca się od Boga ale z drugiej jakościowo coraz więcej osób czuje mega poruszenie w stronę Boga i potrafi doświadczać niezwykle bliskiej, intymnej z Nim relacji? 

Ponieważ z jednej strony standardy świata doczesnego są cały czas zaniżane i jego rosnąca atrakcyjność wciąga w siebie coraz więcej nieświadomych dzieci świata, a z drugiej strony  dzięki rozlewanej na nas mocy Ducha Świętego standardy wyznaczone przez Boga są coraz bliższe czystej, nieskazitelnej Miłości pobudzając do życia i umożliwiając wzrost coraz więcej dzieci Bożych. Niestety rozłam ten pomiędzy światem a Bogiem będzie do samego ponownego przyjścia Pana Jezusa się pogłębiał powodując coraz większe napięcia i w zależności za którą stroną się opowiemy, taka moc będzie w nas działać uzdatniając do owocowania owocami świata lub Boga. 

Wybór należy do nas. 

Bez względu jak grzeszną mieliśmy  przeszłość, zawsze możemy podjąć decyzję by odwrócić się od niej. Codziennie, wielokrotnie w ciągu dnia przy okazji zwykłych, pojawiających się codziennych okoliczności i wydarzeń wybieramy w którą stronę idziemy- za Jezusem czy za światem. Na szczęście jednak, mimo coraz niżej upadającego świata Duch Chrystusa działa z coraz większą mocą uzdalniając ludzi do podążania za wypełnianiem Bożych a nie światowych norm. Chciałbym zobaczyć wszystkich swoich bliskich i znajomych gdy przyjdzie Dzień Pana i Bóg będzie wskrzeszał nas do nowego życia, byśmy wspólnie żyli w tysiącletnim królestwie Jezusa Chrystusa obcując z naszym Panem, a także razem  ze sobą.  Amen.

Paweł Śliwiak

inedianin.pl