PRZYTULANIE-JEDNA SYTUACJA, DWA SPOSTRZEŻENIA…

PRZYTULANIE- JEDNA SYTUACJA, DWA SPOSTRZEŻENIA…

Foto: Flickr.com  www.iSweetPhoto.com

Miesięczne dziecko  przytulone w ramionach kobiety, pewnie mamy, przylgnięte  do jej piersi całą swoją malutką osobą. Kobieta  jest bardzo zdenerwowana, podnosi głos,  kłóci się  z inną osobą. Nie myśląc o dziecku  na rękach, szybko i nerwowo  buja nim chcąc w ten sposób zapewne bardziej  uspokoić siebie  niż  tę cichutko trwającą istotę,  nieświadomie napina mięśnie, oddycha płytko i bardzo szybko,  tak samo niespokojnie  zapewne bije jej serce…

Mogłem podejść blisko tego małego słodziaka i pogłaskać  po rączce opartej na mamie.  Jednak gdy spojrzałem w szeroko otwarte, niespokojnie czegoś szukające oczy, ujrzałem dorosłą już kobietę. Porwaną i zamkniętą w pomieszczeniu z całkowitą ciemnością, którą oprawcy co chwilę popychają i wyzywają. Nic nie rozumie, nie wie co się dzieje, nie wie z której strony, oraz kiedy zostanie zadany następny cios. Z szeroko otwartymi oczami próbuje w tej ciemności coś dojrzeć, zrozumieć  i chronić przed bólem…

No1: NASZE NIEUŚWIADOMIONE  NIEMOWLĘCTWO  W  DOROSŁYM  ŻYCIU.

Pomyślałem o dorosłości tej dziewczynki i poczułem ogromne współczucie domyślając się, jak bardzo to, czego teraz doświadczyła jako jednomiesięczne dziecko, może wpływać na jej dorosłej życie. Za każdym razem uczestnicząc w kłótni lub chociażby słysząc krzyki,  jej podświadomość może przypominać sobie i wracać do tej sytuacji. Dorosła już osoba będzie czuła  lęk, wycofanie, lub nawet złość, agresję i tak, chcąc siebie chronić, będzie powielała zachowania matki…

Myślimy, że dzieci w brzuchu, noworodki i niemowlaki, skoro nie rozumieją jeszcze słów, to niewiele rozumieją. Ale dlatego, że nie rozumieją, o wiele mocniej odczuwają, chłoną świat wszystkimi swoimi zmysłami, nasiąkają tym, w co są zanurzone, a czasami zostają wręcz utopione w emocjach dorosłych tak, jak to niewinne dziecko.

I tak właśnie nosimy w sobie, w podświadomości  emocjonalne pasożyty z dzieciństwa, które wszczepili nam dorośli, a które potem  zatruwają naszą dorosłość, nasze relacje, a w szczególności z bliskimi, których przecież kochamy. Niestety podświadomość nie dopuszcza świadomości do  rozpoznania tych pasożytów, więc większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, że jest zarażona.

Czy jest na nie lekarstwo?

Tak, są różne, ale jedno jest uniwersalne, które oczyszcza  ciało, umysł i emocje ze wszelkiego skażenia i nieczystości. Jest to wiara w Boga przez pośrednictwo Jezusa Chrystusa. Ponadto, a co się okazuje ważniejsze, dzięki Jezusowi otrzymujemy pewność  wskrzeszenia z martwych i życia w nowych ciałach na Nowej Ziemi. To właśnie ta świadoma pewność życia i Boża obecność w nas, uzdrawia ze wszelkiego skażenia.

Niestety są osoby, które świadomie odmawiają podjęcia wysiłku by sprawdzić istnienie Prawdziwego Boga, przez co nie mają możliwości poznania i przyjęcia uzdrowienia od  Jezusa, i choć smucę się wiedząc co tracą, to z myślą o ich otoczeniu, polecałbym by wykorzystali którąś z naukowych technik pomagających uzdrawiać to co ludzkie. Być może muszą przejść taką drogę jak ja- najpierw zrozumieć i przepracować  ludzkimi wysiłkami swoje blokady, a dopiero w  tak przygotowaną glebę Jezus zasadzi swoje ziarenko Miłości. Ja także nie szukając Jezusa, najpierw zaliczyłem NLP, hipnoterapię, ruch spontaniczny i parę jeszcze innych pomocnych narzędzi, by dopiero potem Jezus przez ułamek sekundy pozwolił poczuć swoją Miłość, co wystarczyło, by wzbudzić potrzebę bliższego poznania i nawiązania relacji. Jak się dzieje w namiętnym zakochaniu i potem budowaniu przyjacielskiej Miłości.

HIPNOTERAPIA

Jedną z naukowych metod mogących uleczyć z podświadomej traumatycznej przeszłości jest hipnoterapia. I choć nie jest w stanie ona dać zbawienia, to przynajmniej niewierzący zbawią swoje najbliższe otoczenie od szerzenia epidemii niekontrolowanego gniewu, złości i nieprzebaczenia. Jeżeli więc zauważamy, że emocje częściej panują nad nami, niż my je kontrolujemy, jedną z przyczyn może być przeżycie we wczesnym dzieciństwie traumatycznej sytuacji, o której nic nie wiemy  gdyż byliśmy zbyt mali by rozumieć, lub której już nie pamiętamy. Wówczas jednym z narzędzi pomagającym to odkopać i zrozumieć jest hipnoterapia. Przy okazji wzmianki o tym narzędziu: Wielu chrześcijan postrzega hipnoterapię jako niebiblijną „i tak i nie” i jest to moja subiektywna ocena a nie prawda Biblijna. Hipnoza jest tylko jednym z wielu narzędzi psychoterapii i jeżeli byłaby wbrew Biblii, należałoby także  każdy rodzaj medycyny przyjąć za niebiblijny- od ratownictwa przez lekarza rodzinnego po np. chirurgiczne zabiegi specjalistyczne z całkowitym oddaniem swojej świadomości w ręce anestezjologa. Tak, żadna nauka nie może wypierać wiary i stawać ponad nią.  Powinniśmy dążyć, by przez wiarę i modlitwę być uzdrawianym, jednak nie mając jej jeszcze odpowiednio silnej, nie będąc dość mocno wkorzenieni duchowo w  Chrystusa i  blokując moc działania jego Ducha, możemy doświadczyć sytuacji, z którymi nie będziemy potrafili sobie poradzić, które bez wparcia medycznego, psychologicznego, będą negatywnie wpływać na dalsze budowanie naszej relacji z Bogiem. W takim więc przypadku, nie zapominając o wierze i modlitwie, z myślą o Bogu, lepiej skorzystać z osiągnięć ludzkiej wiedzy.

Jak działa hipnoterapia?

O zastosowaniu hipnoterapii w pracy z emocjami.

Film:  mleszczynska.pl

Najpierw stan przygaszenia świadomości, w którym jednak cały czas ma się świadomość otoczenia, pozwala ominąć zabezpieczenia przed dostępem do głębszych pokładów pamięci. Nikt nie lubi grzebać się w nieczystościach, więc i podświadomość ma swoje zabezpieczenia, by nie dotykać tego, co w niej siedzi. Następnie, dzięki regresji uwidacznia się i usuwa  wszystkie wczepione i zatruwające kleszcze, a przede wszystkim tego pierwszego, inicjującego niszczące emocje. Potem, proces wybaczenia, włącznie z wybaczeniem sobie,  jest jak lekarstwo neutralizujące działanie pasożytniczych toksyn już krążących w naszym organizmie.  Może ktoś dopiero po takim ludzkim uzdrowieniu emocji i zrozumieniu dlaczego nie potrafi zapanować nad emocjami w dorosłym życiu, będzie gotowy na duchowe przyjęcie Jezusa do serca. U mnie tak było i teraz najcenniejsze co mam w życiu to świadomość relacji z Bogiem w  Duchu Chrystusa. Widząc Prawdę, wolę umrzeć, niż ją stracić.

No2: NAJWAŻNIEJSZE W  PRZYTULANIU JEST NIEWIDOCZNE.

Żeby przytulanie miało pozytywną wartość dla drugiej osoby,  zawsze tuląc, obejmując i nawet trzymając za rękę, powinniśmy robić to przede wszystkim swoją świadomą uwagą, emocjami, uczuciami, a ciało powinno być jedynie dopełnieniem, uzewnętrznieniem  tego co znajduje się w nas.  Jeżeli za przytuleniem nie idzie dusza, to mimo bliskości ciał nie wywiązuje się żadna wymiana, a uczucia towarzyszące które się wtedy mogą się pojawiać, są jedynie odczuwaniem naszych własnych emocji odbijających się od tego gestu jak obraz w lustrze. Przytulając bez zaangażowania uwagi możemy nieświadomie wykorzystywać to, jak w przypadku tej mamy, do przerzucenia swoich emocji. Oczywiście,  dobrze jest mieć kogoś, kto od czasu do czasu przytuli, wysłucha tego, co nas dotyka i w ten sposób pozwoli złagodzić nasze chwilowe emocje. Nie może być to jednak niewinne niemowlę… Nie może być to też jedyny, powtarzany sposób radzenia sobie z emocjami, gdyż przytulenie działa tylko chwilę, a powtarzanie się pewnych emocji jest jedynie wynikiem czegoś, co je inicjuje. Samo przytulanie w takiej sytuacji nie spowoduje trwałej zmiany.  Trwałą zmianę da jedynie podjęcie świadomej pracy, ukierunkowanej na rozpoznanie i wyeliminowanie źródła ich powstawania, które może być nie tylko na zewnątrz ale także w nas samych.

Przytulamy się przede wszystkim swoimi emocjami i uczuciami
czy to uświadomionymi, czy też nie.,
Przekazujemy  w ten sposób drugiej osobie różne energie,
a gest w postaci fizycznego przytulenia
jest tylko potwierdzeniem tego, co mamy w sercu.
<3

          Foto: www.flickr.com/photos/gudbjorgin