przyczyny PRZEMOCY wobec DZIECI.

Powiązane z: „Obietnica nowego ciała.”

FOTO: https://zdrowyprzedszkolak.pl/wychowanie/662/przemoc-wobec-dzieci-jak-ja-rozpoznac.html

przyczyny PRZEMOCY wobec DZIECI.

Skoro istnieje Bóg i jest naszym Kochającym Ojcem, jak głoszą Chrześcijanie, to dlaczego pozwala, by jego kochane dzieci, niewinne malutkie dzieci, były gwałcone, molestowane i znęcano się nad nimi? Dlaczego Bóg nie uchroni ich, skoro jest tak dobrym ojcem i tak bardzo nas kocha?

Odkąd otwarcie składam świadectwo swojej wiary w Boga, Jezusa i Ducha Świętego, coraz częściej słyszę różne pytania, na które jeszcze nie zawsze potrafię od razu odpowiedzieć i to było jednym z takich pytań. Zawsze jednak, gdy podejmę wysiłek by samodzielnie rozważyć każde trudne pytanie, odpowiedzi przychodzą.

Takie rozważania zawsze poprzedza jednak rozmowa z Panem, w której domagam się odpowiedzi tylko od Niego, wyrzekając się wszelkich innych głosów, czy to mojego własnego serca, umysłu czy duchowych istot. Niestety, nie mogę z całą pewnością powiedzieć, że to co odkrywam pochodzi od Boga i dlatego weryfikuję to, czy nie sprzeciwia się ze słowem zawartym w Biblii,  która jest najbardziej wiarygodnym źródłem pod względem możliwych do potwierdzenia przez naukę faktów, przedstawiających postać i nauki Jezusa. Tam też, zgodnie ze słowami samego Jezusa wypowiedzianymi w J.16.5 możemy wywnioskować, że to co zostaje nam dzisiaj objawiane przez poruszenia serca, myśli, nie musi być co do słowa zgodne z Biblią, ale na pewno nie może być wbrew Biblii. W końcu od czasu gdy Jezus był na ziemi minęło już 2000 lat.  Z tego względu, oraz  patrząc które z opisywanych w Biblii proroctw wypełniają się  obecnie, jestem przekonany, że bliżej nam do Jego ponownego przyjścia, również szczegółowo tam opisanego, niż upłynęło dni, gdy był między nami jako człowiek.

J.16.5-15: Teraz zaś idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?”Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony. Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.

Dlatego staram się zawsze weryfikować skąd pochodzą moje myśli i uczucia zdając sobie sprawę, że mimo skupieniu na Bogu, nie zawsze to On mnie dotyka.

Wracając do pytania: Dlaczego Bóg pozwala na okrucieństwa popełniane na najbardziej bezbronnych i niewinnych istotach-dzieciach?

Odpowiedź do jakiej doszedłem związana jest z odpowiedzią na pytanie jakie zadałem sobie już wcześniej: Dlaczego rodzą się niepełnosprawne dzieci, dlaczego dotykają straszliwe choroby malutkie noworodki i niemowlaczki? Dlaczego? Pytałem o to Boga przyznając się do niewiedzy . Nie wiedziałem. Miałem jednak pewność co do jednego, że moja niewiedza nie wypływa z tego, że Bóg nie jest kochany, tylko z tego, że ja jako człowieka z ograniczoną zdolnością poznania, nie potrafię czegoś dostrzec, źle patrzę, lub szukam w niewłaściwych miejscach, albo przy niewłaściwym nastawieniu- bez braku otwartości na Bożą odpowiedź, tylko w podejściu oskarżycielskim wobec Boga.

Ludzkość doznaje coraz większego rozdzielenia. Z jednej strony, Ci, którzy wzrastają w duchowości zbliżając się do Boga, a z drugiej Ci, którzy coraz bardziej toną w odmętach zaspakajania ludzkich pożądliwości tracąc możliwość doświadczania w swoim życiu Bożej obecności. Historia lubi kołem się toczyć- i tak, jak śnieżna kula, to koło zatacza coraz szersze kręgi i jak kiedyś Sodoma i Gomora musiały zostać spalone by nie rozpleniła się choroba na cały świat, tak teraz cały świat musi zostać zniszczony i przemieniony by Boża obecność mogła się na nim i w tych co wytrwają odrodzić.

No dobra, znów odbiegłem od tematu cierpienia. Przepraszam, ale ten czas katastroficznego końca starego i początku pięknego nowego, jest tak bliski, że nie potrafię nie opowiadać o tym. Być może jeszcze nasze pokolenie a być może naszych dzieci doświadczą go… nie wiem ale jest blisko …

Czy Bóg chce cierpienia dzieci? Nie. Nie. Nie. Gdy widzi cierpienie, tych, którym dał życie, gdy widzi jak Ci, których kocha odwracają się od Niego, On również cierpi. Kto ma dzieci- rozumie.

Wracając do rozważań o chorobach:

Czy Bóg stworzył bombę atomową, reaktory nuklearne których detonacje i awarie skażają środowisko na kilka pokoleń? Czy Bóg zachęca nas do obżarstwa i niezdrowego trybu życia? Czy Bóg zmusza nas do ulegania nałogom? Nie, Bóg chce zdrowia  i to też pokazywał Jezus swoją działalnością: 
http://otwarteniebo24.pl/magazyn/walka-duchowa/item/147-co-biblia-mowi-o-uzdrowieniu  (Nie znam tej strony w całości, ale podaję ten post ze względu na ilość cytatów z Biblii pokazujących, jak bardzo Bóg chce, byśmy byli zdrowi i szczęśliwi)

Skąd więc choroby? Większość, w tym i malutkich dzieci to wynik trzech przyczyn:

1. Naszej ludzkiej tendencji do ulegania temu co przyjemne bez zwracania uwagi na konsekwencje.

Z pokolenia na pokolenie coraz bardziej zaniedbujemy swoje ciała- zaśmiecamy, trujemy, osłabiamy odporność fizyczną oraz psychiczną, gubimy Boże wartości i standardy na rzecz bezwzględnej pogoni za pragnieniem zdobycia wartości egoistycznych: dobrami materialnymi, sławą, zaszczytami, co przekazujemy następnym pokoleniom, a co objawia się narastającymi chorobami, defektami i oddzieleniem od Boga.

2. Ludzkiej krótko oraz wąskowzroczności.

Patrzymy tylko na siebie, nie widząc, że nasze wybory mają wpływ na wszystkich, w tym także przyszłe pokolenia. Tak, jak my jesteśmy spadkobiercami wyborów naszych rodziców, dziadków, pra… tak przyszłe pokolenia odziedziczą to, co my im zostawimy, zarówno w kwestiach fizycznych, jak np osobisty majątek, ale też stan planety. Zostawiamy po sobie także dziedzictwo duchowe, jak np świadomość tego co ważne, przekazywanych wartości, znajomości z Bogiem, naszej świadomości tego co jest poza tym, co jest doczesne.

Nie możemy obwiniać Boga, za błędy jakie popełniamy jako mająca wolny wybór, wielopokoleniowa ludzkość, której podziały na narody, rasy, płeć tylko sztucznie ukrywają to, jak bardzo jesteśmy połączeni w jednym, wspólnym duchu. Dbajmy o siebie, o najmniejszego z nas, co tak bardzo starał się nam przekazać Jezus w swojej Bożej Ewangelii Miłości.

3. Działania duchowych sił demoniczych.

Świat duchowy, choć niewidoczny bez pragnienia dostrzeżenia go, jest bardziej realny niż ten fizyczny. Choroby to narzędzia duchów demonicznych więc bez łączności z Bogiem i otwarcia się na Ducha Chrystusa, który jest w naszych sercach, wszyscy ludzie są bardzo narażeni na nękanie demonami. A bez umacniania świadomości Chrystusa jako naszego Pana, furtka dla wszelakiej duchowej zarazy jest otwarta na oścież, nawet jeżeli objawia się pod nazwą miłości i dobroci. To trochę tak, jak ze szczepionkami, za pomocą których pod hasłem wzmocnienia odporności wstrzykiwane są coraz większe ilości metali ciężkich i innych chemicznych związków powodujących coraz większą ilość autyzmu, nowotworów, co w dłuższej perspektywie może spowodować zamiast wzrostu odporności, osłabienie całej ludzkości. Patrzmy proszę długoterminowo, poza swój czas, jaki nam pozostał do przeżycia na tej planecie w obecnym życiu i wybierajmy mądrze.

Patrząc w powyższy sposób na przyczyny chorób, dostrzegłem także źródła cierpienia krzywdzonych dzieci.

Czy dorosły zwyrodnialec, katujący dzieci, kiedyś, gdy się urodził, sam nie był niewinnym Bożym dzieckiem?

Co się więc stało, że nie dojrzał i jako dorosły człowiek tak postępuje? Często przyczyną są doświadczenia  jakie go spotykały i decyzji, wyborów, jakie dokonywał mając wolną wolę w odpowiedzi na te doświadczenia. Być może sam doświadczał przemocy, jednak zawsze mógł zadecydować jak wykorzysta swoje doświadczenia:  Czy jako ogień oddzielający czyste złoto naszych charakterów od zanieczyszczeń, czy jako źródło dla usprawiedliwiania swoich późniejszych niegodziwości. Nie zawsze mamy wpływu na wszystkie doświadczenia jakie nas spotykają ale zawsze mamy wybór jak będziemy podchodzić do tych doświadczeń, co z nimi zrobimy. Czy będziemy traktować jako powód do narzekania i użalania się nad sobą, czy może potraktujemy jako wydarzenia przez które mogliśmy czegoś się nauczyć, dowiedzieć o samych sobie i wykorzystać to dla budowania swojej przyszłości a nie jej niszczenia.

PORNOGRAFIA

FOTO: Pornografia w sieci (123RF)

Szczególny  przykład, jak wielki wpływ mamy na degradację ludzkości w stronę zboczeń, zwyrodnień, w tym popełnianych na niewinnych dzieciach to cały biznes pornograficzny i każdy jego przejaw. Dostępna wszędzie, z przyzwoleniem i tolerancją większości społeczeństwa. Jak cukier. A efekt?

Wchodzisz na stronę- napędzasz biznes porno. Ściągasz filmiki, kopiujesz, rozpowszechniasz- dajesz zarobić producentom porno. Trzymasz na komputerze, komórce?- nie dość, że gubisz swoje życie, to jeszcze ryzykujesz życie swoich dzieci.

Zawsze zostaje gdzieś ślad, co naraża innych, w tym oczywiście niewinne dzieci, że trafią na to, z czym my sami mieliśmy styczność. Jeżeli młody, niewykształcony jeszcze umysł będzie miał kontakt z takim obrazem „miłości” czy nie istnieje niebezpieczeństwo, że stanie się on wzorem do naśladowania w budowaniu jego własnej? Jeżeli małe dziecko, niby nieświadome, bawiąc się, widzi, jak bliskie mu osoby oglądają filmy, w których jest przemoc, czy nie przyjmie tych obrazów za normę w swoim dorosłym życiu? Nasza podświadomość nie rozróżnia tego co dzieje się w realnym świecie od tego co sobie wyobrażamy. Dla podświadomości film, reallne wydarzenie i nawet fantazja z ładunkiem emocjonalnym są takim samym tworem. Dla dziecięcej więc, czystej jeszcze podświadomości każdy obraz, dźwięk, zapach gest innych ludzi względem niego, może stać się punktem odniesienia. Czy mając pierwsze obrazy pełne przemocy nie narażamy kolejnych pokoleń, że gdy będą starsze, te obrazy zaczną wypływać i determinować ich wybory a więc życie? Czy więc to nie Bóg, tylko my swoją lekkomyślnością nie przyczyniamy się do eskalacji przemocy, gwałtów wśród coraz młodszych ludzi następnego pokolenia?…

Rozmawiając w pewnych grupach społecznych o temacie porno słyszę, że to nic złego, że nikt nie zmusza aktorów, że to lubią. Czy rzeczywiście aktorzy porno, prostytutki i wszyscy uczestniczący w zaspokajaniu swoich popędów, pozbawioną uczuć, formą seksu, lubią to co robią?

Pomyślmy, że każda porno-aktorka czy prostytutka jest czyjąś córką. Jak czułbyś się gdyby to twoja córka pewnego dnia przyszła i pochwaliła się , że otworzyła swój biznes i zarabia fajne pieniądze? Wow, pewnie pogratulowałbyś dumny z dziecka.  Ale czy jeżeli wyjaśniłaby, że jest gwiazdą porno lub prostytutką również byłbyś taki dumny?

Osoby, które uważają, że „Oni to lubią” musiałby zaakceptować wybór ich dziecka. A może w ramach rozkręcenia rodzinnego biznesu sami pochwaliliby się znajomym,  że  mają tak obrotne dziecko i zachęcaliby do skorzystania?… Straszne.

Nawet , jeżeli  osoby uczestniczące w seksbiznesach myślą, że robią to z własnej woli, i nawet jeżeli wyjaśniają, że lubią taką grę i pieniądze zarabiane na bezuczuciowym seksie, to najczęściej jest to tylko skuteczny mechanizm obronny naszej psychiki, który potrafi usprawiedliwić nas i nasze wybory tak, byśmy nie potępiali samych siebie. Mamy wiele takich mechanizmów, które potrafią w najbardziej logiczny i przemawiający do naszej podświadomości sposób uzasadnić, a więc usprawiedliwić najgłupsze nasze decyzje!!! Jakby nie było, cały czas jest to jednak tylko mechanizm obronny świadomości-podświadomości, nie mający nic wspólnego z obiektywną oceną sytuacji respektującą rozpaczliwy głos serca błagającego by  przestać…

Naszym naturalnym dążeniem danym przez Boga, jest pęd ku temu co buduje, powoduje wzrost i rozkwit. Jesteśmy stworzeni na podobieństwo samego Boga, który jest czystą Miłością. Parząc na filmy porno nie widzę żadnego budującego uczucia a tylko zaspokojenie popędu jakiemu ulegają także świnie parzące się w chlewie. Okrutne, ale konsekwencje oglądania także są okrutne.

Kiedyś brałem w tym procederze udział, miałem takie filmy, oglądałem ale z czasem coraz bardziej poza ciałami tam poruszającymi się, dostrzegałem oczy, wyraz twarzy- sztuczny, martwy, pusty, bezduszny. Potem dostrzegłem, że często i ciała tych pań mają ślady po igłach, ukrywane siniaki. Nie! Wejrzenie i poczucie co kryje się za tymi obrazkami, udawanymi stękaniami i bezuczuciowymi zachowaniami odrzuciła mnie. Wśród tych „duchowych niemowlaków”, które tłumaczą siebie, że chcą uprawiać seks za pieniądze, spora część jest takich, które są zmuszane, porywane, zabierane lub  kupowane od rodziców na przemysł porno. Jeżeli nie znają innego życia to z czasem przyzwyczajają się do tego co otrzymały. Czy jednak chciałbyś, by ktoś z twoich bliskich żył z takimi przekonaniami?

Skoro wspomniałem, że przez oglądanie ja również napędziłem w jakimś stopniu ten ohydny biznes, czego się wstydzę i żałuję, muszę napisać, że zerwanie z nim to nie była kwestia dnia ani nawet tygodnia. Choć w Boga zawsze wierzyłem nie znałem jeszcze wtedy Jezusa ale duchowo jakby już coś we mnie się budziło. Pomimo tego, że decyzja zapadła, nie od razu potrafiłem zerwać z czymś, co stało się moimi przyzwyczajeniem, dodatkowo tolerowanym w środowisku w jakim wtedy się obracałem. Nie było to łatwe, seria niepowodzeń i odkrywania jak słaby jestem w pragnieniu chodzenia własnymi drogami a nie utartymi wyniszczającymi przyzwyczajeniami. Z czasem jednak pozbyłem się wszystkiego co związane z tym nieludzkim biznesem a jedyne co pozostało to współczucie dla tych co udają…  nawet nie uczucie, ale nawet przyjemność orgazmu oraz względem tych co to oglądają.

Modlę się za jednych i drugich by mogli odkryć do jak wspaniałych rzeczy stworzył nas Bóg, jakimi pięknymi wartościami natchnął wraz z daniem życia. Jak piękny jest akt seksualny kobiety i mężczyzny obdarzających się wzajemnym głębokim uczuciem, a jak zezwierzęcającym jest seks za pieniądze, dla pieniędzy oraz ograniczający się do zaspokojenia instynktu…

To nie przez Boga następuje eskalacja przemocy na dzieciach, ale ponieważ człowiek odchodzi od Boga. Rodzą się wtedy dewiacje i okrucieństwa popełniane coraz częściej na tych najbardziej bezbronnych dzieciach. Bóg płacze i cierpi czując to, co czują jego krzywdzone dzieci, tym bardziej, że dla zbawienia nas  poświęcił życie swojego jednorodzonego syna. Doceńmy tę miłość naszego Ojca i poświęcenie naszego brata- Jezusa i dokonujmy rozważnych wyborów na miarę Bożych stworzeń.

Zerwanie z każdym szkodliwym przyzwyczajeniem, nałogiem wymaga poświęcenia, zaparcia, wytrwałości i przede wszystkim akceptacji niepowodzeń. Piszę to przez pryzmat swoich doświadczeń bo może jest ktoś, kto zawsze to, co sobie postanawia realizuje bez problemu. Ja tak nie potrafię i to nawet teraz, gdy mam poczucie, że jestem blisko Boga, mam fajną z Nim relację przez Jezusa i czując, że Bóg mnie wspiera nie zawsze potrafię zapanować nad pożądliwościami ciała jak chociażby gdy chodzi o odżywianie. Nie. Zawsze zmiana przyzwyczajenia to podejmowany przeze mnie świadomy wysiłek, a owoc każdej zmiany, jakiej dokonałem, dokonuję, i mam nadzieję, że dopóki żyję będę dokonywał, zakwitł na twardym pniu serii niepowodzeń, które odczuwałem w tamtym czasie jak totalną porażkę. Myślę, że to co powstrzymuje większość osób przed podejmowaniem wyzwań wręcz wołających z poziomu naszych serc, to właśnie strach przed porażką związany ze strachem przed opinią innych ludzi.

Mogę i wręcz muszę podzielić się, że również to przechodzę. Gdy jednak porażka za porażką stają się codziennością, w pewnym momencie przestaje Cię obchodzić co pomyślą inni. Tym bardziej gdy dostrzegasz że inni maja znacznie więcej swoich problemów z którymi nie chcą się zmierzyć i dlatego wytykają, komu tylko mogą, każde niepowodzenie. Myślą, że w ten sposób ukryją swoje słabości i podniosą swoją samoocenę  jednak głosu swojego serca nie zagłuszą. Oni wiedzą. Jeżeli wytrwasz w przechodzeniu przez porażki, inni po jakimś czasie zaczynają nudzić się już i szukają sobie innego obiektu drwin. Do czasu aż pojawią się pierwsze owoce trzeba to po prostu zaakceptować i robić swoje. Owoce ZAWSZE się pojawią, ponieważ taką mamy obietnicę od Boga, a gdy pojawią się pierwsze, z kolejnym  jest tylko łatwiej. Będąc wytrwałym, z czasem i inni zaczynają się zmieniać, gdyż zdają sobie sprawę, że nasza wytrwałość wobec naszych słabości i niepowodzeń  jest ogromną siłą obnażającą ich słabości wobec strachu przed porażką. W końcu osoby wytrwałe, nawet jeżeli nie osiągają tego o co się starają, stają się inspiracją dla innych.

Przełamując swoje słabości, mimo świadomości obietnicy, chyba zawsze pojawiała się także myśl, że to bez sensu, że nie dam rady, chęć poddania się. Metod i technik jest wiele i każdy musi odszukać najwłaściwsze dla siebie, zgodne z tym, jak będzie prowadził go Bóg, a Bóg prowadzi ZAWSZE i KAŻDEGO gdy zdecydujemy się wejść na drogę przełamywania swoich słabości. Gdy nie znałem Jezusa, mnie np. Bóg poprowadził w stronę technik NLP, hipnoterapii, medytacji, ruchu spontanicznego… (co przy rozważnym stosowaniu nie uważam za wbrew biblijnych) choć odkąd Jezus stał się nr.1 w moim życiu, to większość z dawnych technik sama pomału odpadała i odpada dalej, tak jakby po wykonaniu tego, co miały do zrobienia, teraz ustępowały miejsca bezpośredniej relacji z Bogiem i wobec Jego bezpośredniego prowadzenia w duchu.

Teraz, z jednej strony jest Bóg, w stronę którego świadomie pragnę iść, 
z drugiej strony jestem ja, z moim  słabym ciałem  ale i z Mocą Bożego Ducha,  który porusza moje serce.
Pomiędzy  jest tylko jeden pośrednik- Jezus Chrystus, 
którego poznaję przez rozważanie Biblii.

Piękna relacja, taka żywa, realna, namacalna- dla każdego. I choć nie zawsze potrafię zadbać o nią, za bardzo poświęcając uwagę np mojej „ziemskiej trójcy świętej” , to nawet wtedy wiem, że BÓG JEST. I On wie, że pragnę by Jego Trójca była najważniejsza, bo tylko Ona daje prawdziwą wolność.

Proszę, nie obwiniajmy pochopnie Boga za trudne doświadczenia jakie spotykają nas w życiu, tylko spójrzmy czy przypadkiem to człowiek, korzystając ze swojej wolnej woli, nie doprowadził do zaistniałej sytuacji. Najlepiej zacznijmy od zadania tego pytania samemu sobie: Czy ja jakimś swoim postępowaniem, może świadomym a może nie,  nie sprawiłem, że spotyka mnie teraz to, co teraz spotyka. Nie na wszystko mamy wpływ, ale znacznie za mało dostrzegamy i doceniamy jak wielki wpływ na swoje życie mamy my sami. <3