Miesięczne archiwum: Kwiecień 2020

PODRÓŻE REINKARNACJYJNE-CZYM NIE SĄ A CZYM SĄ?

Porozważajmy trochę zjawisko reinkarnacji…

Najpierw, dla potrzeb tego wyjaśnienia, ustalmy znaczenie pojęcia reinkarnacja i przyjmijmy za bardzo uogólniony punkt wyjścia, bez wchodzenia w szczegóły, treść z wikipedii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Reinkarnacja
Czytając jednak tu oraz w innych miejscach wiki o biblijnym chrześcijaństwie, (którego założenia znam najlepiej) widzę, jak bardzo są wyrwane z kontekstu fragmenty z biblii i jak bardzo to zmienia przekaz. Nie traktujmy więc wikipedii jako źródła głębokiej wiedzy, a jedynie poglądowo dla poznania ogólnego zarysu.

Zamieszczę też link do osoby, która zajmuje się badaniem zjawiska tak rozumianej reinkarnacji: https://pl.wikipedia.org/wiki/Brian_Weiss   Można w necie znaleźć sporo z wywiadów z tym Panem i jednym z takich ciekawych jest jego rozmowa z Oprah https://www.youtube.com/watch?v=Xo5GrOUIF2s

Zanim zacznę rozważać jakiś temat, teorię, doktrynę itd mam w zwyczaju uprzednie zbadanie jakie są podstawy danej koncepcji by sprawdzić na ile to, co będę czytał jest wiarygodne. Aby to sprawdzić muszę umieć rozróżnić fakty od interpretacji faktów i w ramach takiego rozróżnienia potrzebuję jak najmocniejszych faktów, a nie ich interpretacji. ( Rozróżnienie faktów od interpretacji ważne jest tak samo podczas przyjmowaniu informacji z zewnątrz jak podczas racjonalizowania duchowych doświadczeń własnych) A więc jakie są faktologiczne podstawy reinkarnacji, które pozwolą nam uznać, że ta koncepcja jest prawdziwa?

Po pierwsze, dla mnie najmocniejszym faktem są osobiste doświadczenia osób, które poddane regresji hipnotycznej cofały się do miejsc, sytuacji z przeszłości oddalonej czasami o kilkadziesiąt lat, a czasami o wiele stuleci. Do widzenia  wydarzeń, osób, o których nigdy nie słyszeli, a które po zbadaniu danych historycznych dały się zweryfikować jako prawdziwie istniejące. Wiarygodności dodaje fakt, że były to wglądy w życie osób nieznanych publicznie, zwykłych ludzi, co zmniejszało możliwość usłyszenia gdzieś o nich przed procesem regresji oraz to, że w pewnym okresie swojej podróży ja również zajmowałem się  hipnoterapią więc wiem na czym polega proces regresji..
Jeżeli natomiast chodzi o zewnętrzne źródła poznania, to argument, że o reinkarnacji możemy przeczytać np w Wedach, starożytnych pismach hinduistycznych, dla mnie nie dodaje wiarygodności ponieważ źródłem tych pism i religii były także osobiste objawienia pojedynczego człowieka, czyli to samo źródło które widzimy współcześnie u regresowanych osób. Inna jest tylko osoba z objawieniem i inny jest tyko sposób w jaki dochodziło się do tych przeżyć- Budda poprzez praktykę medytacyjną a hindusi z bezpośredniego objawienia tej wiedzy pierwszemu guru (channeling?), który później przekazywał swoje poznanie ustnie przez setki lat kolejnym uczniom, aż nie został ten przekaz spisany.
Tak więc dla mnie najmocniejszym i jedynym argumentem, który mógłbym uznać za wiarygodną podstawę przyjęcia tej koncepcji są osobiste doświadczenia duchowych podróży do śladów żyć osób z przeszłości. Swoją drogą pojawiło mi się pytanie, czy znalazłyby się dwie współcześnie żyjące osoby ( w tym samym czasie), które na skutek regresji hipnotycznej przeniosły się w życie którego cechy wskazywałyby, że było to życie jednej i tej samej osoby. Jeżeli tak, to należałoby całkowicie odrzucić te podróże jako cofanie się do swoich poprzednich wcieleń ponieważ oznaczałoby, że jedno wcielenie z przeszłości obecnie jest zreinkarnowane w dwóch różnych osobach, co raczej przeczyłoby zasadom reinkarnacji. Jednak, choć wydaje się to bardzo prawdopodobne, to nie wiem, nie przeprowadziłem takiego badania. Jeżeli natomiast ktoś spotkał się z takim przypadkiem, to będę wdzięczny za informację.
Mamy więc wyjaśnione czym jest reinkarnacja i jakie, tak rozumiana teoria, ma podstawy wiarygodności. Nadmienię, że jakiś czas temu również przyjąłem je za prawdziwe.

Teraz przejdźmy do spojrzenia na tę teorię z nieco innej perspektywy.

Gdy spotkałem Jezusa i zacząłem zgłębiać Biblię pojawił się zgrzyt poznawczy gdyż to, co czytałem w Biblii podważało tak rozumianą reinkarnację. Uznając Biblię (po uprzednim zbadaniu argumentów potwierdzających jej wiarygodność) za wiarygodną, nie mogłem przyjąć, że to, co ludzie i wikipedia nazywaja reinkarnacją jest prawdą. Choć na początku starałem się jakoś upchać tę koncepcję w moją wiarę chrześcijańską i połączyć z możliwością przyjęcia zbawienia przez Jezusa to jednak im bardziej wnikałem w temat, tym bardziej te dwie koncepcje oddalały się od siebie. Jednym z twierdzeń, które tak przyciąga ludzi do Hinduizmu, Buddyzm, innych nurtów Panteistycznych, jest bardzo wygodna dla ludzkiego umysłu teoria, która nie neguje żadnej innej myśli duchowego poznania, podczas gdy treść Biblii nie daje takiego luziku wskazując jednoznacznie na jedynego prawdziwego Boga i zbawiciela Jezusa, jako Bramę przez którą należy przejść na drodze Prawdy. Jako badacze życia musimy jednak odpowiedzieć sobie czy zależy nam na prawdzie, czy naszej poznawczej wygodzie.

Treść myśli panteistycznych dopuszcza każdą duchową teorię jako Prawdę, podczas gdy treść Biblii wyraźnie stwierdza, że jest jedna duchowa prawda na temat życia i śmierci i stwierdza wyraźnie, że nie ma wielokrotnego ciągu narodzin i umierania. Jest jedno życie a potem śmierć ciała i przejście świadomości w stan snu by za jakiś czas zostać powołanym na pierwsze lub drugie wskrzeszenie z martwych do nowego ciała.
Nie mając jeszcze osobistego wglądu w obszarze zrozumienia reinkarnacji ale mając doświadczenie miłości Jezusa oraz polegając na zbadanych faktach dotyczących wiarygodności źródeł tych obu koncepcji, wobec znacznie większej liczby faktów potwierdzających wiarygodność Biblii, pozostałem wierny zbawieniu przez Jezusa, a więc myśli Biblijnej. Jednocześnie, nie potrafiąc jeszcze wyjaśnić jak jest to możliwe, by ludzie mieli wgląd w swe przeszłe życia prosiłem Boga o jakieś zrozumienie.
Gdy Boga prosimy, On nam odpowiada. Tym razem odpowiedź, która się pojawiła związana była z duchowością świecką, w której wzrastałem bezpośrednio przed nawróceniem na drogę chrześcijańską. Przecudowna niechrześcijańska duchowość oparta na osobistych doświadczeniach koherencji serca, miłości uniwersalnej, przestrzeni serca… Delikatność, wrażliwość, zanurzenie w energii wszechświata, którą się odczuwa całym sercem, ciałem, która jeżeli tylko pozwolimy i będziemy podążać za nią, to poprowadzi nas w przepiękne dla nas miejsca…
W ramach właśnie takiej duchowości nie związanej z żadną religią, tylko opierającą się na własnych doświadczeniach miłości, jest takie pojęcia jak pole świadomości zbiorowej. W założeniu tego panteistycznego światopoglądu duchowego wszyscy jesteśmy połączeni w tym polu, czasami twierdzi się, że wszyscy jesteśmy tą samą energią, jednym i tym samym przejawem świadomości, niektórzy idą jeszcze dalej uważając że wszyscy jesteśmy Bogiem, bogami, boginiami…
Zanim przedstawię czym wobec tego jest zjawisko doświadczania przejawów życia z czasów poprzedzających własne narodziny, muszę przedstawić jak Biblia widzi człowieka i co się z nami dzieje po śmierci.
A więc człowiek składa się z ciała fizycznego, z części duszewnej (emocje, myśli) oraz z od samego początku, w pełni dojrzałego ducha. Te wszystkie części są narzędziami które służą samoświadomości czyli  mnie duchowemu.  O ile nasze ciała i części duszewne są wyraźnie indywidualne i pooddzielane, to za sprawą ducha łączymy się w jednej przestrzeni zbiorowej świadomości, do której trafiają wszystkie nasze uczynki, każde wypowiedziane słowo i niewypowiedziana myśl. Biblia wskazuje, że gdy umieramy następuje oddzielenie ducha życia, który wraca do Boga, od ciała fizycznego, które zamienia się w proch oraz części duszewnej w której znajduje się nasza samoświadomość, a która przechodzi w stan snu i czeka na wskrzeszenie z martwych w nowym ciele.
Biblia wskazuje, że wszyscy zmartwychwstaną i zostaną rozliczani z życia, które przeżyli. Jest więc duchowa przestrzeń, w której muszą znajdować się wszystkie uczynki, myśli, każdej z żyjących kiedykolwiek osób, a które nie znikają wraz ze śmiercią ciała tylko  czekają na ponowne połączenie samoświadomości  z nowym ciałem i spotkanie ze swoim stwórcą- Bogiem. Biblia nazywa to miejsce księgą życia i śmierci a wg mnie praktycznie mogą one znajdować się właśnie w tej przestrzeni, którą duchowość niechrześcijańska nazywa Polem świadomości zbiorowej, a w której jest zapisane życie każdego z nas i to nie tylko tego pokolenia, ale każdego człowieka, jaki się narodził. Dlatego możliwe są takie zjawiska jak telepatia i stąd też wyrosła koncepcja reinkarnacji, która w rzeczywistości nie jest podróżą we własne, poprzednie życia, tylko podróżą naszej świadomości po wszechpokoleniowym polu świadomości zbiorowej i doświadczaniem zapisanych w tym polu myśli oraz przeżyć innych ludzi. Wejścia, wtopienie się w tę przestrzeń świadomości zbiorowej mylnie rozumiana jest jako reinkarnacja. I tu w poznaniu jaka jest PRAWDA znaczenie  ma rozróżnienie pomiędzy tym co jest faktem osobistych wewnętrznych doświadczeń podróży duchowych, a co jedynie interpretacją pewnych doświadczeń. Ponieważ Bóg przez Pismo święte przestrzega przed wchodzeniem w tę przestrzeń np poprzez jakieś seanse spirytystyczne, czy podróże poza ciało, nie robi tego bez powodu, tylko dla naszego dobra. Przysłuchując się świadectwom osób, które uczestniczyły w takich podróżach ale  jednak odwróciły się z tej drogi i przyjęły Jezusa, domyślam się, że przyczyną Bożego ostrzeżenia może być fakt, iż gdzieś na połączeniu tej zbiorowej duchowej przestrzeni z naszą świadomością może być jakaś brama, którą wykorzystują istoty (energie) demoniczne i przez którą mogą oddziaływać na nas.
Podsumowując…
Starałem się rzucić myśl na reinkarnację z nieco innej, Biblijnej perspektywy, która mam nadzieję, że pozwoli poszerzyć rozumienie tego zjawiska. Dzięki temu, że nie neguję doświadczeń osób podróżujących w to pole świadomości zbiorowej, akceptując opinię, że coś takiego istnieje i konfrontując te doświadczenia z ponadczasowym przekazem Pisma Świętego, potrafię używając języka bardziej współczesnego wyjaśnić czym na tle treści Biblijnych są te  ludzkie doświadczenia i jakie mogą wypływać niebezpieczeństwa ze świadomym wchodzeniem w tę przestrzeń.
Jeżeli dla kogoś ma to choć cień sensowności, to warto też uświadomić sobie, że wg Pisma zapis życia każdej osoby (lub używając zamiennego pojęcia- każdej samoświadomości), która zostanie wskrzeszona w nowym ciele dopiero w ramach drugiego zmartwychwstania, będą jawne dla wszystkich innych osób i będą to nie tylko uczynki ale także każda myśl z najgłębszego zakamarka serca i umysłu. W dniu sądu okaże się wobec wszystkich czy usta tych, co teraz deklarują swoją boskość, niewinność, doskonałość rzeczywiście są tak wolne od tego, co podpowiada sumienie. Jeżeli jest w kimś poczucie posiadania jakiejś części, która nie jest czystą miłością, to wobec naszego Stwórcy nie jesteśmy wolni od skazy i nie ma innej drogi do oczyszczenia i wolności niż przyjęcie wspaniałej ofiary Jezusa Chrystusa.

Inaczej wygląda sytuacja osób dostępujących pierwszego zmartwychwstania, czyli tych, którzy już przyjęli w swoich sercach zbawienie przez krzyż Jezusa. Niewinna krew  sprawia, że przed obliczem Ojca wymazuje w nas wszystko, co nie jest miłością dzięki czemu nasze grzechy i martwe uczynki już nie zostaną wspomniane, a co pozwoli na ponowne bezpośrednie połączenie się z Bogiem, z którym może połączyć się tylko to, co jest czystą miłością. Dlatego pierwszą reakcją naszego serca wobec poznania prawdziwej Bożej miłości której ludzkim wcieleniem jest Jezus, jest skrucha, głębokie poczucie żalu po odkryciu ile jest w człowieku grzesznych części wymagających oczyszczenia. Dzięki jednak Chrystusowi odpowiedzią Boga na taką szczerą skruchę jest łaska poczucia Bożego miłosierdzia, przebaczenia i rozpoczęcie nowego życia przepełnionego najgłębszą wdzięcznością. Dlatego chwalę i wywyższam Boga trójosobowego doceniając każdą z Jego osobowych postaci- Ojca i Syna i Ducha Świętego,  Amen.

P.S

W dzisiejszych czasach nie jest problemem zdobycie informacji ale jej natłok. Szczególnie więc ważne, wręcz kluczowe dla poznania prawd wszelkiego rodzaju jest umiejętność rozróżniania faktów od opinii. Myślę, że 90% informacji na podstawie których budujemy swoje światopoglądy, przekonania to opinie, które tylko przybierają pozór faktów. Dla przykładu powyższe wnioski na temat zjawiska nazywanego reinkarnacją, napisałem jakby były faktami- zdania ogólne i twierdzące, jednak pomimo takiej formy to również są jedynie moją opinią zbudowaną na podstawie jakiś faktów i doświadczeń, ale same wnioski nie są faktem. Zawsze należy więc zadawać sobie pytanie, czy to co czytam lub co myślę, że doświadczam to fakty, czy tylko opinie, a jeżeli opinie, to na podstawie jakich faktów powstały. Warto oddzielić z całej informacji fakty od opinii, żeby przypadkiem nie odrzucić wszystkiego i nie wylać dziecka z kąpielą.

KOMU BÓG OBJAWIA SWOJEGO SYNA?

 

Komu Bóg objawia swojego Syna?

Dz.Ap.Rozdział 10 Przykład rzymskiego poganina Korneliusza.

Są osoby, które wierzą, że jest jakaś Siła, Moc, Duch, Energia, która stworzyła nas i świat w którym żyjemy, oraz czują jak oddziaływuje w nas, na nas i w tej przestrzeni. Wielokrotnie rozważałem i prosiłem Boga, by pozwolił mi zrozumieć jak to się dzieje, że jedne osoby otrzymują łaskę poznania zbawiciela w Jezusie, a inne mimo usłyszenia Dobrej Nowiny, mają pozamykane serca. Odpowiedź przyszła gdy po raz wtóry czytałem historię o Korneliuszu z Cezarei.
Korneliusz nie znając jeszcze Jezusa także zdawał sobie sprawę, że jest jakiś Stwórca oraz, że jest potężny (w sumie wszechmogący) więc jak mówi pismo bał się i modlił do niego. Ponadto czynił dobre uczynki wobec innych ludzi tak, że jego jałmużny dotarły przed Boga jako przypomnienie.

„Pobożny i bojący się Boga wraz z całym swoim domem. Dawał on wielkie jałmużny ludowi i zawsze modlił się do Boga” Dz.Ap 10.2 ( Przypominam, to był poganin nie znający jeszcze Jezusa.)

Wiara w Boga i zwracanie się do Boga, zdrowa bojaźń wobec Bożej Potęgi sprawiła, że jego serce było pokorne, a uczynki pełne miłości, miłosierdzia wobec innych ludzi. To sprawiło, że bez głoszenia mu Ewangelii otrzymał łaskę poznania Jezusa Chrystusa i przyjął Go z radością do swojego serca, wraz z całym swoim domem.
Odnosząc się teraz do doświadczenia własnego nawrócenia i poznania Pana, mogę napisać, że to co miałem wspólnego z Korneliuszem to wiara, że jest jakiś stwórca-Bóg, również często zwracałem się do Boga, ponadto również miałem świadomość Bożej potęgi, co powodowało, że byłem przed nim pokorny. Może więc dzięki temu, choć nie byłem takim dobroczyńcą jak Korneliusz, bo nie dawałem jałmużny, a zamiast dobrych uczynków w moim życiu było całkiem sporo tych złych (Często jednak bojaźń przed Bogiem po uświadomieniu sobie złego uczynku doprowadzała mnie do żalu i skruchy.) ja również otrzymałem łaskę rozpoznania Zbawiciela w Jezusie.

Czytając historię Korneliusza i analizując własne doświadczenia chyba rozumiem dlaczego tyle duchowych osób z duchowości niechrześcijańskiej polegających na przestrzeni serca, miłości uniwersalnej odrzucają zbawienie przez Jezusa. Nie dostrzegając, że Bóg jest również osobą, nie mają w sobie pokory przed Nim- Stwórcą Wszechmogącym. Przyjmując, że wszystko jest energią, wielu z nich uważa siebie za bogów, boginie, za chrystusów i to gubi…  Mimo wzniosłości mowy takich osób o miłości, nie ma tam pokornego serca, szczególnie wobec Boga, tylko ukryty, bardzo silny egocentryzm. Będąc samemu na tej drodze nie dostrzegałem, że także mam wgrywany program co jednak dostrzegłem dopiero, gdy odwróciłem się od tego kierunku. Niestety na tle tego, co oferuje świat są to na pierwszy rzut oka piękne programy pełne wzniosłych uczuć i doświadczeń duchowych a także fizycznych co sprawia, że jak się już je przyjmie to bardzo trudno jest je puścić, tak jakby człowiek wszedł w jakiś lukrowany wirtualny świat. Myślę, że przed całkowitym przyjęciem tych lukrowanych programów przestrzeni serca uratowała mnie chyba tylko świadomość wielu własnych niedoskonałości, która budziła mnie co jakiś czas, a co nie pozwalało utożsamiać się z Bogiem i zachęcało, by zachowywać pokorę wobec Boga prawdziwego, którego choć nie znałem jeszcze po imieniu, to którego czułem obecność.
Czy więc to, co czują te osoby nie jest Prawdą? Ależ oczywiście, że jest i życzyłbym, by wszyscy chrześcijanie byli tak wrażliwi duchowo jak osoby płynące z duchem przestrzeni serca. Właśnie ze względu na tę wrażliwość, mało wrażliwe współczesne chrześcijaństwo nie jest dla nich atrakcyjne (Począwszy od traktowania przyrody, zjadania zwierząt do traktowania siebie na wzajem).  Myślę, że moglibyśmy tej wrażliwości uczyć się od osób niewierzących, a skoro Mojżesz z otwartością przyjął rady swojego teścia który także był poganinem, to tym bardziej współcześni chrześcijanie mogą i powinni uczyć się od osób nie znających jeszcze osobiście Jezusa, nie tracąc przy tym swojej bliskiej relacji z naszym Panem i Zbawicielem. Chodzi tylko o to, że na prawdziwe odczuwane uczucia serca, doświadczenia niewierzących, został nałożony na ich umysły program pt miłość uniwersalna, podczas gdy prawdą jest łaska Ducha Świętego. Ktoś powie, a co to za różnica? Ogromna, ponieważ miłość uniwersalna odsuwa od poznania Prawdy, że doświadczenie ducha w sercu jest tylko i wyłącznie dzięki śmierci na krzyżu Jezusa gdyż dopiero jego śmierć pozwoliła by na świat i w nasze serca został wylany On- Duch Święty. A odrzucenie tej prawdy skutkuje odrzuceniem zbawienia. Tak więc mamy bardzo dużo ludzi, którzy prawdziwie czując, błędnie to interpretują a przez to mają zamknięte umysły na Jezusa, a co powoduje, że mogą nie zostać zbawieni i nie będą mogli uczestniczyć w pierwszym wskrzeszeniu z martwych. Być może podczas drugiego wskrzeszenia i sądu uczynkowego przed obliczem Boga nie zostaną wymazani, ale na pewno tracą 1000 lat pięknego życia w przyszłym królestwie Chrystusa a także możliwość życia w pewności zbawienia oraz doświadczania Bożej łaski już teraz.
Mam więc prośbę.
Będąc kiedyś samemu na tej panteistycznej drodze wiem, jak trudno samodzielnie zmienić przekonania, a ponieważ osoby, moi znajomi, którzy cały czas trwają w tamtym programie są szczególnie mi bliskie proszę o modlitwę w ich intencji. Są to wspaniali ludzie o pięknych sercach, tylko z wielu względów zostali wprowadzeni w fałszywe przekonania.
Jak do tego mogło dojść? Patrząc na siebie, mogę domniemać, że niestety dużo złego wniosły i wnoszą przykłady jakie dają osoby głoszące Jezusa ustami ale nie mające go w sercach co sprawia, że takie słowa wiary są martwe i mam tu na myśli szczególnie wszelkie chrześcijańskie struktury religijne z katolicką na czele. Zachowanie zarówno nauczycieli jak i większości tylko religijnie wiernych odpychają, wręcz odrzucają wrażliwych ludzi ze świata świeckiego. A że w świadomości bardzo wielu niewierzących Polaków Jezus= katolicyzm, to połączenie sprawia, że wraz z religijną kąpielą zostaje odrzucone, wylane także dziecko, którym jest nasz Zbawiciel…

Na poziomie ciała oraz myśli nikt z nas nie jest doskonały, wszyscy popełniamy uczynki, których nie chcemy lub nie podążamy za tym, do czego jesteśmy powoływani, mamy myśli, których wstydzimy się… Tylko Bóg jest święty, a tylko to co święte jest w stanie trwać w bezpośredniej Bożej obecności. Wszyscy więc potrzebowaliśmy usprawiedliwienia przed Bogiem z tej naszej „ciemnej” części. Dlatego tak, jak przez jednego człowieka, naszego ludzkiego pra ojca, który odwrócił się od Boga człowiek utracił naturalną świętość i cały czas, pokoleniowo ponosimy tego konsekwencje, tak przez jednego- Jezusa, z woli Boga wszystkim, którzy tylko to przyjmą, świętość zostaje przywrócona. Jezus, bez grzechu został skazany przez ludzi  jako grzesznik byśmy my, grzeszni przez Adama, mogli, gdy przyjdzie czas wrócić i zamieszkać w bezpośredniej jedności z naszym duchowym Stwórcą i Jezusem. Mamy w sobie tę grzeszną część, więc żebyśmy po zrzuceniu ciała i oderwaniu naszej osobowej samoświadomości od duszy,  mogli wrócić i zamieszkać w zjednoczeniu z Bogiem, wszyscy potrzebujemy usprawiedliwienia. Ofiara Jezusa sprawia, że nasza ciemna strona zostaje przykryta jego miłością ofiarowaną na krzyżu. Jedynym zbawieniem jest Jezus, i choć jest On Bożym darem dla wszystkich ludzi, nie wszyscy przyjmują ten dar. Módlmy się więc do Boga o tych, co odrzucają zbawienie, by ich serca stały się wrażliwe na tę najpiękniejszą miłość jaką obdarzył i obdarza nas Jezus Chrystus, oraz o siebie na wzajem by świadectwo naszego codziennego życia- tych, co przyjęli już tę łaskę, było żywe…