Miesięczne archiwum: Marzec 2020

POST-RUCH-BÓG czyli życie obok wirusa.

Prawidłowa kolejność to oczywiście Bóg-ruch-post i jest to moja odpowiedź wobec tego co dzieje się obecnie w związku z pandemią koronowirusa. Mój fundament na którym buduję spokój, dystans, oparcie wobec każdego wirusa.

BÓG-Podstawa podstaw. Fundamentem jednak nie jest pewność, że Bóg uchroni mnie przed chorobą, że nie zachoruję ale pewność życia mimo śmierci ciała. To dzięki Jezusowi, jego ofierze za nas i moim przyjęciu łaski zbawienia mam świadomość życia więc  świadomość tego, że prędzej czy później umrę nie paraliżuje, choroba nie wzbudza niekontrolowanych emocji. Obserwuję więc to, co się dzieje z wielkim dystansem i akceptacją wobec tego co może się wydarzyć. Obojętnie czy będę zdrowy, czy zachoruję, czy umrę, dzięki  Jezusowi jestem wolny i gotowy by odejść w każdej chwili,  jeżeli taka będzie wola Boga.  Paweł apostoł w liście do Filipian podzielił się tym, jak umacnia go życie w bliskości i posłuszeństwie Bogu:

Fil. 4:11-13 „…ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. 

Poza powyższym oparciem w Bogu  czuję powołanie, by także na sposób ludzki dbać  tak jak potrafię o ciało mając nadzieję, że jest to również podążanie za Bożym prowadzeniem. Przypuszczam jednak, że chęć bycia zdrowym w przypadku tych  poniższych ludzkich aktywności jest jedynie Bożym sposobem na wzbudzenie inspiracji do podejmowania wysiłku. Prawdziwym natomiast celem i skarbem jest kształcenie charakteru, tak by nauczyć się panować nad zachciankami ciała, by za jakiś czas było posłuszne przy wykonywaniu zupełnie innych zadań dla Pana. Dlatego dwa pozostałe filary na których buduję w sposób ludzki zdrowie to:

RUCH- systematyczny, całego ciała, dość intensywny- przyspiesza wymianę płynów i natlenowanie całego organizmu, przyspiesza tętno, zwiększa ciśnienie krwi, udrażnia i ułatwia krążenie limfy co pozwala szybciej, efektywniej usuwać to, co nie jest korzystne dla naszego ciała, a w jakiś sposób się tam znalazło.

POST- najlepiej całkowita rezygnacja z całego śmieciowego „jedzenia” tu zaliczam też mięso i nabiał, przede wszystkim pochodzące z przemysłowej produkcji. Zamiast nich, jak najwięcej surowych, nieprzetworzonych owoców, warzyw i orzechów. Dobrze, jeżeli w tym czasie odżywianie opiera się na Diecie IF (Intermitten Fasting) – okresowy post. Czyli odżywiania w wyznaczonym oknie czasowym, tak by pomiędzy ostatnim posiłkiem poprzedzającego dnia i pierwszym kolejnego, było minimum 16 godzin bez jedzenia. Organizm systematycznie nieobciążany koniecznością trawienia, może na bieżąco zająć się oczyszczaniem, naprawianiem. Nie wydaje mi się natomiast by w czasie podwyższonego ryzyka wskazane były wszelkiego rodzaju ekstremalne posty, gdyż nakładałoby się to co wymaga usunięcia na bieżąco, ze złogami które są uwalniane podczas intensywnych postów, a co często dodatkowo powoduje przejściowe osłabienia i nie rzadko wyraźne reakcje ze strony układu odpornościowego. Podobnie gdy organizm już jest wyraźnie osłabiony jakąś chorobą, nie podjąłbym się intensywnego postu. Oczywiście dbanie o jakość odżywiania i umiarkowanie ilościowe zawsze wspiera, dlatego chcąc wrócić do zdrowia najpierw na tym bym się skupił w połączeniu ze stosowaniem dostępnych terapii, także konwencjonalnych jeżeli wymagałaby tego sytuacja. Bo nie chodzi o to jakie metody stosujesz ale jakie towarzyszą Ci uczucia, emocje. Czy masz w sercu pokój.

Czy takie podejście działa? Do tej pory działało- Odkąd zacząłem pościć i dbać o odżywianie, czyli od paru lat ani razu nie zachorowałem na jakąkolwiek chorobę wirusową typu grypa. A odkąd przyjąłem Jezusa, żadna sytuacja nie zmąciła poważnie mojego wewnętrznego spokoju ducha, wewnętrznej radości, wdzięczności i akceptacji.

Z punktu widzenia osoby biblijnie wierzącej patrzę na czas pandemii i innych „kataklizmów” jak na dobry czas dla chrześcijan ponieważ daje możliwość  świadczenia na tle spanikowanego świata nie tylko słowem ale przede wszystkim uczynkami do czego zachęca nas Jezus. Myślę, że jest to czas weryfikacji tego jak blisko jestem Boga, czy rzeczywiście oddałem Jezusowi swoje życie i  codzienność? Czy w obliczu zagrożenia schowam się jak ludzie niewierzący, bojący się śmierci w domu? A może w arogancji egocentryzmu i pewności, że ja nie zachoruję,  nie patrząc na innych będę chodził gdzie mi się podoba łamiąc ustalane zalecenia?  Czy raczej będąc wolnym od strachu przed chorobą i śmiercią będę wychodził ale tylko po to by pomagać chorym, najbardziej potrzebującym, tym, co nie mając wiary, boją się, panikują… Czy rozpoznam do czego powołuje mnie Bóg w tym czasie i tam pójdę? Myślę, że taki czas jak obecnie dla chrześcijan to jest czas przesiewu ziaren od plew. Czas rozpoznania przed samym sobą, w świecie i przez świat tych co wierzą i żyją wiarą, od tych co tylko mówią,  że wierzą… Nie wiem co się wydarzy i kogo w sobie odnajdę…