Miesięczne archiwum: Lipiec 2018

przyczyny PRZEMOCY wobec DZIECI.

Powiązane z: „Obietnica nowego ciała.”

FOTO: https://zdrowyprzedszkolak.pl/wychowanie/662/przemoc-wobec-dzieci-jak-ja-rozpoznac.html

przyczyny PRZEMOCY wobec DZIECI.

Skoro istnieje Bóg i jest naszym Kochającym Ojcem, jak głoszą Chrześcijanie, to dlaczego pozwala, by jego kochane dzieci, niewinne malutkie dzieci, były gwałcone, molestowane i znęcano się nad nimi? Dlaczego Bóg nie uchroni ich, skoro jest tak dobrym ojcem i tak bardzo nas kocha?

Odkąd otwarcie składam świadectwo swojej wiary w Boga, Jezusa i Ducha Świętego, coraz częściej słyszę różne pytania, na które jeszcze nie zawsze potrafię od razu odpowiedzieć i to było jednym z takich pytań. Zawsze jednak, gdy podejmę wysiłek by samodzielnie rozważyć każde trudne pytanie, odpowiedzi przychodzą.

Takie rozważania zawsze poprzedza jednak rozmowa z Panem, w której domagam się odpowiedzi tylko od Niego, wyrzekając się wszelkich innych głosów, czy to mojego własnego serca, umysłu czy duchowych istot. Niestety, nie mogę z całą pewnością powiedzieć, że to co odkrywam pochodzi od Boga i dlatego weryfikuję to, czy nie sprzeciwia się ze słowem zawartym w Biblii,  która jest najbardziej wiarygodnym źródłem pod względem możliwych do potwierdzenia przez naukę faktów, przedstawiających postać i nauki Jezusa. Tam też, zgodnie ze słowami samego Jezusa wypowiedzianymi w J.16.5 możemy wywnioskować, że to co zostaje nam dzisiaj objawiane przez poruszenia serca, myśli, nie musi być co do słowa zgodne z Biblią, ale na pewno nie może być wbrew Biblii. W końcu od czasu gdy Jezus był na ziemi minęło już 2000 lat.  Z tego względu, oraz  patrząc które z opisywanych w Biblii proroctw wypełniają się  obecnie, jestem przekonany, że bliżej nam do Jego ponownego przyjścia, również szczegółowo tam opisanego, niż upłynęło dni, gdy był między nami jako człowiek.

J.16.5-15: Teraz zaś idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?”Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony. Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.

Dlatego staram się zawsze weryfikować skąd pochodzą moje myśli i uczucia zdając sobie sprawę, że mimo skupieniu na Bogu, nie zawsze to On mnie dotyka.

Wracając do pytania: Dlaczego Bóg pozwala na okrucieństwa popełniane na najbardziej bezbronnych i niewinnych istotach-dzieciach?

Odpowiedź do jakiej doszedłem związana jest z odpowiedzią na pytanie jakie zadałem sobie już wcześniej: Dlaczego rodzą się niepełnosprawne dzieci, dlaczego dotykają straszliwe choroby malutkie noworodki i niemowlaczki? Dlaczego? Pytałem o to Boga przyznając się do niewiedzy . Nie wiedziałem. Miałem jednak pewność co do jednego, że moja niewiedza nie wypływa z tego, że Bóg nie jest kochany, tylko z tego, że ja jako człowieka z ograniczoną zdolnością poznania, nie potrafię czegoś dostrzec, źle patrzę, lub szukam w niewłaściwych miejscach, albo przy niewłaściwym nastawieniu- bez braku otwartości na Bożą odpowiedź, tylko w podejściu oskarżycielskim wobec Boga.

Ludzkość doznaje coraz większego rozdzielenia. Z jednej strony, Ci, którzy wzrastają w duchowości zbliżając się do Boga, a z drugiej Ci, którzy coraz bardziej toną w odmętach zaspakajania ludzkich pożądliwości tracąc możliwość doświadczania w swoim życiu Bożej obecności. Historia lubi kołem się toczyć- i tak, jak śnieżna kula, to koło zatacza coraz szersze kręgi i jak kiedyś Sodoma i Gomora musiały zostać spalone by nie rozpleniła się choroba na cały świat, tak teraz cały świat musi zostać zniszczony i przemieniony by Boża obecność mogła się na nim i w tych co wytrwają odrodzić.

No dobra, znów odbiegłem od tematu cierpienia. Przepraszam, ale ten czas katastroficznego końca starego i początku pięknego nowego, jest tak bliski, że nie potrafię nie opowiadać o tym. Być może jeszcze nasze pokolenie a być może naszych dzieci doświadczą go… nie wiem ale jest blisko …

Czy Bóg chce cierpienia dzieci? Nie. Nie. Nie. Gdy widzi cierpienie, tych, którym dał życie, gdy widzi jak Ci, których kocha odwracają się od Niego, On również cierpi. Kto ma dzieci- rozumie.

Wracając do rozważań o chorobach:

Czy Bóg stworzył bombę atomową, reaktory nuklearne których detonacje i awarie skażają środowisko na kilka pokoleń? Czy Bóg zachęca nas do obżarstwa i niezdrowego trybu życia? Czy Bóg zmusza nas do ulegania nałogom? Nie, Bóg chce zdrowia  i to też pokazywał Jezus swoją działalnością: 
http://otwarteniebo24.pl/magazyn/walka-duchowa/item/147-co-biblia-mowi-o-uzdrowieniu  (Nie znam tej strony w całości, ale podaję ten post ze względu na ilość cytatów z Biblii pokazujących, jak bardzo Bóg chce, byśmy byli zdrowi i szczęśliwi)

Skąd więc choroby? Większość, w tym i malutkich dzieci to wynik trzech przyczyn:

1. Naszej ludzkiej tendencji do ulegania temu co przyjemne bez zwracania uwagi na konsekwencje.

Z pokolenia na pokolenie coraz bardziej zaniedbujemy swoje ciała- zaśmiecamy, trujemy, osłabiamy odporność fizyczną oraz psychiczną, gubimy Boże wartości i standardy na rzecz bezwzględnej pogoni za pragnieniem zdobycia wartości egoistycznych: dobrami materialnymi, sławą, zaszczytami, co przekazujemy następnym pokoleniom, a co objawia się narastającymi chorobami, defektami i oddzieleniem od Boga.

2. Ludzkiej krótko oraz wąskowzroczności.

Patrzymy tylko na siebie, nie widząc, że nasze wybory mają wpływ na wszystkich, w tym także przyszłe pokolenia. Tak, jak my jesteśmy spadkobiercami wyborów naszych rodziców, dziadków, pra… tak przyszłe pokolenia odziedziczą to, co my im zostawimy, zarówno w kwestiach fizycznych, jak np osobisty majątek, ale też stan planety. Zostawiamy po sobie także dziedzictwo duchowe, jak np świadomość tego co ważne, przekazywanych wartości, znajomości z Bogiem, naszej świadomości tego co jest poza tym, co jest doczesne.

Nie możemy obwiniać Boga, za błędy jakie popełniamy jako mająca wolny wybór, wielopokoleniowa ludzkość, której podziały na narody, rasy, płeć tylko sztucznie ukrywają to, jak bardzo jesteśmy połączeni w jednym, wspólnym duchu. Dbajmy o siebie, o najmniejszego z nas, co tak bardzo starał się nam przekazać Jezus w swojej Bożej Ewangelii Miłości.

3. Działania duchowych sił demoniczych.

Świat duchowy, choć niewidoczny bez pragnienia dostrzeżenia go, jest bardziej realny niż ten fizyczny. Choroby to narzędzia duchów demonicznych więc bez łączności z Bogiem i otwarcia się na Ducha Chrystusa, który jest w naszych sercach, wszyscy ludzie są bardzo narażeni na nękanie demonami. A bez umacniania świadomości Chrystusa jako naszego Pana, furtka dla wszelakiej duchowej zarazy jest otwarta na oścież, nawet jeżeli objawia się pod nazwą miłości i dobroci. To trochę tak, jak ze szczepionkami, za pomocą których pod hasłem wzmocnienia odporności wstrzykiwane są coraz większe ilości metali ciężkich i innych chemicznych związków powodujących coraz większą ilość autyzmu, nowotworów, co w dłuższej perspektywie może spowodować zamiast wzrostu odporności, osłabienie całej ludzkości. Patrzmy proszę długoterminowo, poza swój czas, jaki nam pozostał do przeżycia na tej planecie w obecnym życiu i wybierajmy mądrze.

Patrząc w powyższy sposób na przyczyny chorób, dostrzegłem także źródła cierpienia krzywdzonych dzieci.

Czy dorosły zwyrodnialec, katujący dzieci, kiedyś, gdy się urodził, sam nie był niewinnym Bożym dzieckiem?

Co się więc stało, że nie dojrzał i jako dorosły człowiek tak postępuje? Często przyczyną są doświadczenia  jakie go spotykały i decyzji, wyborów, jakie dokonywał mając wolną wolę w odpowiedzi na te doświadczenia. Być może sam doświadczał przemocy, jednak zawsze mógł zadecydować jak wykorzysta swoje doświadczenia:  Czy jako ogień oddzielający czyste złoto naszych charakterów od zanieczyszczeń, czy jako źródło dla usprawiedliwiania swoich późniejszych niegodziwości. Nie zawsze mamy wpływu na wszystkie doświadczenia jakie nas spotykają ale zawsze mamy wybór jak będziemy podchodzić do tych doświadczeń, co z nimi zrobimy. Czy będziemy traktować jako powód do narzekania i użalania się nad sobą, czy może potraktujemy jako wydarzenia przez które mogliśmy czegoś się nauczyć, dowiedzieć o samych sobie i wykorzystać to dla budowania swojej przyszłości a nie jej niszczenia.

PORNOGRAFIA

FOTO: Pornografia w sieci (123RF)

Szczególny  przykład, jak wielki wpływ mamy na degradację ludzkości w stronę zboczeń, zwyrodnień, w tym popełnianych na niewinnych dzieciach to cały biznes pornograficzny i każdy jego przejaw. Dostępna wszędzie, z przyzwoleniem i tolerancją większości społeczeństwa. Jak cukier. A efekt?

Wchodzisz na stronę- napędzasz biznes porno. Ściągasz filmiki, kopiujesz, rozpowszechniasz- dajesz zarobić producentom porno. Trzymasz na komputerze, komórce?- nie dość, że gubisz swoje życie, to jeszcze ryzykujesz życie swoich dzieci.

Zawsze zostaje gdzieś ślad, co naraża innych, w tym oczywiście niewinne dzieci, że trafią na to, z czym my sami mieliśmy styczność. Jeżeli młody, niewykształcony jeszcze umysł będzie miał kontakt z takim obrazem „miłości” czy nie istnieje niebezpieczeństwo, że stanie się on wzorem do naśladowania w budowaniu jego własnej? Jeżeli małe dziecko, niby nieświadome, bawiąc się, widzi, jak bliskie mu osoby oglądają filmy, w których jest przemoc, czy nie przyjmie tych obrazów za normę w swoim dorosłym życiu? Nasza podświadomość nie rozróżnia tego co dzieje się w realnym świecie od tego co sobie wyobrażamy. Dla podświadomości film, reallne wydarzenie i nawet fantazja z ładunkiem emocjonalnym są takim samym tworem. Dla dziecięcej więc, czystej jeszcze podświadomości każdy obraz, dźwięk, zapach gest innych ludzi względem niego, może stać się punktem odniesienia. Czy mając pierwsze obrazy pełne przemocy nie narażamy kolejnych pokoleń, że gdy będą starsze, te obrazy zaczną wypływać i determinować ich wybory a więc życie? Czy więc to nie Bóg, tylko my swoją lekkomyślnością nie przyczyniamy się do eskalacji przemocy, gwałtów wśród coraz młodszych ludzi następnego pokolenia?…

Rozmawiając w pewnych grupach społecznych o temacie porno słyszę, że to nic złego, że nikt nie zmusza aktorów, że to lubią. Czy rzeczywiście aktorzy porno, prostytutki i wszyscy uczestniczący w zaspokajaniu swoich popędów, pozbawioną uczuć, formą seksu, lubią to co robią?

Pomyślmy, że każda porno-aktorka czy prostytutka jest czyjąś córką. Jak czułbyś się gdyby to twoja córka pewnego dnia przyszła i pochwaliła się , że otworzyła swój biznes i zarabia fajne pieniądze? Wow, pewnie pogratulowałbyś dumny z dziecka.  Ale czy jeżeli wyjaśniłaby, że jest gwiazdą porno lub prostytutką również byłbyś taki dumny?

Osoby, które uważają, że „Oni to lubią” musiałby zaakceptować wybór ich dziecka. A może w ramach rozkręcenia rodzinnego biznesu sami pochwaliliby się znajomym,  że  mają tak obrotne dziecko i zachęcaliby do skorzystania?… Straszne.

Nawet , jeżeli  osoby uczestniczące w seksbiznesach myślą, że robią to z własnej woli, i nawet jeżeli wyjaśniają, że lubią taką grę i pieniądze zarabiane na bezuczuciowym seksie, to najczęściej jest to tylko skuteczny mechanizm obronny naszej psychiki, który potrafi usprawiedliwić nas i nasze wybory tak, byśmy nie potępiali samych siebie. Mamy wiele takich mechanizmów, które potrafią w najbardziej logiczny i przemawiający do naszej podświadomości sposób uzasadnić, a więc usprawiedliwić najgłupsze nasze decyzje!!! Jakby nie było, cały czas jest to jednak tylko mechanizm obronny świadomości-podświadomości, nie mający nic wspólnego z obiektywną oceną sytuacji respektującą rozpaczliwy głos serca błagającego by  przestać…

Naszym naturalnym dążeniem danym przez Boga, jest pęd ku temu co buduje, powoduje wzrost i rozkwit. Jesteśmy stworzeni na podobieństwo samego Boga, który jest czystą Miłością. Parząc na filmy porno nie widzę żadnego budującego uczucia a tylko zaspokojenie popędu jakiemu ulegają także świnie parzące się w chlewie. Okrutne, ale konsekwencje oglądania także są okrutne.

Kiedyś brałem w tym procederze udział, miałem takie filmy, oglądałem ale z czasem coraz bardziej poza ciałami tam poruszającymi się, dostrzegałem oczy, wyraz twarzy- sztuczny, martwy, pusty, bezduszny. Potem dostrzegłem, że często i ciała tych pań mają ślady po igłach, ukrywane siniaki. Nie! Wejrzenie i poczucie co kryje się za tymi obrazkami, udawanymi stękaniami i bezuczuciowymi zachowaniami odrzuciła mnie. Wśród tych „duchowych niemowlaków”, które tłumaczą siebie, że chcą uprawiać seks za pieniądze, spora część jest takich, które są zmuszane, porywane, zabierane lub  kupowane od rodziców na przemysł porno. Jeżeli nie znają innego życia to z czasem przyzwyczajają się do tego co otrzymały. Czy jednak chciałbyś, by ktoś z twoich bliskich żył z takimi przekonaniami?

Skoro wspomniałem, że przez oglądanie ja również napędziłem w jakimś stopniu ten ohydny biznes, czego się wstydzę i żałuję, muszę napisać, że zerwanie z nim to nie była kwestia dnia ani nawet tygodnia. Choć w Boga zawsze wierzyłem nie znałem jeszcze wtedy Jezusa ale duchowo jakby już coś we mnie się budziło. Pomimo tego, że decyzja zapadła, nie od razu potrafiłem zerwać z czymś, co stało się moimi przyzwyczajeniem, dodatkowo tolerowanym w środowisku w jakim wtedy się obracałem. Nie było to łatwe, seria niepowodzeń i odkrywania jak słaby jestem w pragnieniu chodzenia własnymi drogami a nie utartymi wyniszczającymi przyzwyczajeniami. Z czasem jednak pozbyłem się wszystkiego co związane z tym nieludzkim biznesem a jedyne co pozostało to współczucie dla tych co udają…  nawet nie uczucie, ale nawet przyjemność orgazmu oraz względem tych co to oglądają.

Modlę się za jednych i drugich by mogli odkryć do jak wspaniałych rzeczy stworzył nas Bóg, jakimi pięknymi wartościami natchnął wraz z daniem życia. Jak piękny jest akt seksualny kobiety i mężczyzny obdarzających się wzajemnym głębokim uczuciem, a jak zezwierzęcającym jest seks za pieniądze, dla pieniędzy oraz ograniczający się do zaspokojenia instynktu…

To nie przez Boga następuje eskalacja przemocy na dzieciach, ale ponieważ człowiek odchodzi od Boga. Rodzą się wtedy dewiacje i okrucieństwa popełniane coraz częściej na tych najbardziej bezbronnych dzieciach. Bóg płacze i cierpi czując to, co czują jego krzywdzone dzieci, tym bardziej, że dla zbawienia nas  poświęcił życie swojego jednorodzonego syna. Doceńmy tę miłość naszego Ojca i poświęcenie naszego brata- Jezusa i dokonujmy rozważnych wyborów na miarę Bożych stworzeń.

Zerwanie z każdym szkodliwym przyzwyczajeniem, nałogiem wymaga poświęcenia, zaparcia, wytrwałości i przede wszystkim akceptacji niepowodzeń. Piszę to przez pryzmat swoich doświadczeń bo może jest ktoś, kto zawsze to, co sobie postanawia realizuje bez problemu. Ja tak nie potrafię i to nawet teraz, gdy mam poczucie, że jestem blisko Boga, mam fajną z Nim relację przez Jezusa i czując, że Bóg mnie wspiera nie zawsze potrafię zapanować nad pożądliwościami ciała jak chociażby gdy chodzi o odżywianie. Nie. Zawsze zmiana przyzwyczajenia to podejmowany przeze mnie świadomy wysiłek, a owoc każdej zmiany, jakiej dokonałem, dokonuję, i mam nadzieję, że dopóki żyję będę dokonywał, zakwitł na twardym pniu serii niepowodzeń, które odczuwałem w tamtym czasie jak totalną porażkę. Myślę, że to co powstrzymuje większość osób przed podejmowaniem wyzwań wręcz wołających z poziomu naszych serc, to właśnie strach przed porażką związany ze strachem przed opinią innych ludzi.

Mogę i wręcz muszę podzielić się, że również to przechodzę. Gdy jednak porażka za porażką stają się codziennością, w pewnym momencie przestaje Cię obchodzić co pomyślą inni. Tym bardziej gdy dostrzegasz że inni maja znacznie więcej swoich problemów z którymi nie chcą się zmierzyć i dlatego wytykają, komu tylko mogą, każde niepowodzenie. Myślą, że w ten sposób ukryją swoje słabości i podniosą swoją samoocenę  jednak głosu swojego serca nie zagłuszą. Oni wiedzą. Jeżeli wytrwasz w przechodzeniu przez porażki, inni po jakimś czasie zaczynają nudzić się już i szukają sobie innego obiektu drwin. Do czasu aż pojawią się pierwsze owoce trzeba to po prostu zaakceptować i robić swoje. Owoce ZAWSZE się pojawią, ponieważ taką mamy obietnicę od Boga, a gdy pojawią się pierwsze, z kolejnym  jest tylko łatwiej. Będąc wytrwałym, z czasem i inni zaczynają się zmieniać, gdyż zdają sobie sprawę, że nasza wytrwałość wobec naszych słabości i niepowodzeń  jest ogromną siłą obnażającą ich słabości wobec strachu przed porażką. W końcu osoby wytrwałe, nawet jeżeli nie osiągają tego o co się starają, stają się inspiracją dla innych.

Przełamując swoje słabości, mimo świadomości obietnicy, chyba zawsze pojawiała się także myśl, że to bez sensu, że nie dam rady, chęć poddania się. Metod i technik jest wiele i każdy musi odszukać najwłaściwsze dla siebie, zgodne z tym, jak będzie prowadził go Bóg, a Bóg prowadzi ZAWSZE i KAŻDEGO gdy zdecydujemy się wejść na drogę przełamywania swoich słabości. Gdy nie znałem Jezusa, mnie np. Bóg poprowadził w stronę technik NLP, hipnoterapii, medytacji, ruchu spontanicznego… (co przy rozważnym stosowaniu nie uważam za wbrew biblijnych) choć odkąd Jezus stał się nr.1 w moim życiu, to większość z dawnych technik sama pomału odpadała i odpada dalej, tak jakby po wykonaniu tego, co miały do zrobienia, teraz ustępowały miejsca bezpośredniej relacji z Bogiem i wobec Jego bezpośredniego prowadzenia w duchu.

Teraz, z jednej strony jest Bóg, w stronę którego świadomie pragnę iść, 
z drugiej strony jestem ja, z moim  słabym ciałem  ale i z Mocą Bożego Ducha,  który porusza moje serce.
Pomiędzy  jest tylko jeden pośrednik- Jezus Chrystus, 
którego poznaję przez rozważanie Biblii.

Piękna relacja, taka żywa, realna, namacalna- dla każdego. I choć nie zawsze potrafię zadbać o nią, za bardzo poświęcając uwagę np mojej „ziemskiej trójcy świętej” , to nawet wtedy wiem, że BÓG JEST. I On wie, że pragnę by Jego Trójca była najważniejsza, bo tylko Ona daje prawdziwą wolność.

Proszę, nie obwiniajmy pochopnie Boga za trudne doświadczenia jakie spotykają nas w życiu, tylko spójrzmy czy przypadkiem to człowiek, korzystając ze swojej wolnej woli, nie doprowadził do zaistniałej sytuacji. Najlepiej zacznijmy od zadania tego pytania samemu sobie: Czy ja jakimś swoim postępowaniem, może świadomym a może nie,  nie sprawiłem, że spotyka mnie teraz to, co teraz spotyka. Nie na wszystko mamy wpływ, ale znacznie za mało dostrzegamy i doceniamy jak wielki wpływ na swoje życie mamy my sami. <3

Braterianin i chrześcijanin.

Foto:
www.tapeciarnia.pl/93733_serce_ogien_platki_roz

 

 

 

 

„Przyjęliśmy Go (Jezusa) bo nasze serca płonęły kiedy słyszeliśmy o Jego miłości i Jego historii… ”  <3

Bretarianin i chrześcijanin, Kirby de Lanerolle: wierzy w jednego i jedynego prawdziwego Boga, który objawia się w trzech postaciach: Boga- naszego Stwórcę Ojca, Boga- naszego odkupiciela -Jezusa Chrystusa, oraz Boga-naszego wewnętrznego przewodnika- Ducha Świętego.

„WYWIAD Z KIRBY  i JEGO ŻONĄ”

Pomimo, że tylko każdy z nas, w wewnętrznym poczuciu, wie co indywidualnie jest dla niego właściwe, to z całą pewnością wiem, że dla wszystkich ludzi dobre jest otworzenie się na ponad religijną, osobistą relację z Jezusem.

Niestety, z przyjęciem Jezusa przez innych braterian, jest trochę jak z przyjęciem braterianizmu przez innych chrześcijan.

Przeszkadzają fałszywe, narosłe przez pokolenia koncepcje i pozornie nierozerwalne powiązania Jezusa z religią a życia fizycznego z koniecznością jedzenia. Wystarczy jednak zacząć poszukiwać osobistych doświadczeń w obydwu obszarach, a Bóg będzie nami kierował. Ponieważ z każdą kolejną osobą, przełamującą jakiekolwiek fałszywe bariery zewnętrznych stereotypów, oraz wewnętrznych przywiązań ( i dającą temu świadectwo nie tylko słowem ale przede wszystkim swoim codziennym życiem), każdej kolejnej jest łatwiej zaakceptować możliwość zmiany- dlatego cieszę się z każdego przejawu Światła pozwalającego poznać, że tak, jak jedzenie nie jest potrzebne do życia fizycznego, tak tylko w relacji z Jezusem Chrystusem jest obietnica nieśmiertelności, a za sprawą działania w nas mocy Ducha Świętego, jest obfite doświadczanie bliskości naszego Boga Ojca.

Dlatego, mimo, że z tego na ile rozumiem angielski, Kirby, w swoich nauczaniach nie skupia się na tym, co najważniejsze w Chrześcijaństwie-czyli głoszeniu Dobrej nowiny, że tylko przez płynącą z serca wiarę w Jezusa Chrystusa mamy gwarancję zmartwychwstania w pięknym, nowym i fizycznym ciele, to bratarianin z Biblią w ręku i Jezusem na ustach jest promieniem światła dla środowiska tak bardzo zrażonego do Bożego Słowa. Nasz Stwórca jest wielki i stara się za pomocą wszelakich sposobów i wielu różnych osób, by wszyscy mogli poznać i Ojca i Syna i Ducha Świętego zanim w bólach rodzącej kobiety nastąpi  koniec obecnego świata i na Ziemi zapanuje Nowy porządek- Królestwo Miłości z Jezusem jako władcą wszystkich. 

Mimo smutku, że tak wiele powołanych już duchowo osób, nadal nie czuje pragnienia by należeć do Chrześcijańskiej rodziny, domyślam się dlaczego w środowiskach duchowości niechrześcijańskiej jest taka blokada na otwarcie się na Biblię za sprawą religii, a w naszym państwie szczególnie katolickiej, której księża, współcześni uczeni w piśmie, swoim postępowaniem tak często zaprzeczają temu, co głosił Jezus i co sami głoszą. Używając imienia Pana, sięgając do Biblii ale nie dając potwierdzenia swoim życiem po prostu- zrażają innych, którym potem trudno jest patrzeć na Jezusa inaczej niż przez pryzmat religii. Ponadto fałszywe doktryny opierające chrześcijaństwo a więc wiarę w Jezusa i przekaz Biblii, na różnych martwych religijnych rytuałach to kolejny powód do zniechęcenia.

Odkąd więc nawróciłem się, proszę naszego Ojca, by wszyscy ci wspaniali braterianie, przebudzeni duchowo ludzie, już chodzący w duchu Miłości, mogli zauważyć, że uniwersalną miłość przestrzeni serca, której doświadczają zawdzięczają łasce i miłości Jezusa, która została wlana w nasze serca wraz z wypełnieniem przez Niego Bożego dzieła na Krzyżu. Modlę się, by te osoby, które przyjęły dalekowschodnie koncepcje reinkarnacji potrafiły z otwartym sercem i bezstronnym umysłem rozważyć chrześcijańską (Biblijną) koncepcję zmartwychwstania ciała do nowego życia, które nastąpi podczas Paruzji.

Choć obecnie wydaje się, że braterianizm i chrześcijaństwo nie dostrzegają siebie na wzajem, to wiem, że prędzej, czy później te dwa nurty połączą się w jeden szczęśliwy związek przepełniony miłością Syna, któremu już błogosławi Ojciec, czego przykładem może być Kirby. 

Ef 2.1-10
I was ożywił, którzy byliście umarli w upadkach i w grzechach; W których niegdyś postępowaliście według zwyczaju tego świata i według władcy, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach nieposłuszeństwa. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach naszego ciała, czyniąc to, co się podobało ciału i myślom, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni. Lecz Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, z powodu swojej wielkiej miłości, którą nas umiłował; I to wtedy, gdy byliśmy umarli w grzechach, ożywił nas razem z Chrystusem, gdyż łaską jesteście zbawieni; I razem z nim wskrzesił, i razem z nim posadził w miejscach niebiańskich w Chrystusie Jezusie; Aby okazać w przyszłych wiekach przemożne bogactwo swojej łaski przez swoją dobroć względem nas w Chrystusie Jezusie. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, jest to dar Boga. Nie z uczynków, aby nikt się nie chlubił. Jesteśmy bowiem jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, które Bóg wcześniej przygotował, abyśmy w nich postępowali.

OBIETNICA NOWEGO CIAŁA

OBIETNICA NOWEGO CIAŁA

Jest w Biblii obietnica przyszłego życia w nowym, zdrowym ciele.

JEŻELI  WIĘC BÓG CHCE NASZEGO ZDROWIA, WSPANIAŁYCH DLA NAS CIAŁ, TO DLACZEGO POZWALA NA TE WSZYSTKIE CHOROBY I UPOŚLEDZENIA?

Było to pytanie z kwietnia…

Rozmowa o Bogu, z osobą która wprost przyznaje, że nie wierzy właśnie ze względu na to, że Bóg pozwala by ludzie cierpieli. Skąd moja wiara i prośba bym wytłumaczył dlaczego Bóg pozwala by niewinne dzieci rodziły się chore, niepełnosprawne.. Ponieważ już kiedyś ktoś zadał mi to pytanie, i choć wtedy nie potrafiłem odpowiedzieć, to odrobiłem zadanie domowe, rozważałem je i Bóg dał odpowiedź.

Choroby dzieci to nie wina samych dzieci, ani oznaka, że Bóg nas nie kocha ale jest to wynik działań jakie podejmowaliśmy jako ludzkość w przeszłości korzystając z naszej wolnej woli. Np. To nie Bóg stworzył bombę atomową, a potem zdetonował ją co wywołało chorobę popromienną, mutacje genów i upośledzenia przekazywane przez kolejne pokolenia. To nie Bóg kazał szczepić dzieci szczepionkami, w których rtęć i inne metale ciężkie niszczą organizm powodują nowotwory, autyzm i inne upośledzenia. To są nasze decyzje w które się uwikłaliśmy odchodząc od Boga w stronę całkowitego zawierzenia rozumowi i nauce. Nie możemy obwiniać Boga, jeżeli sami od niego się odwracamy i zaczynami żyć wg ludzkich standardów.

Jeżeli zależy nam na przerwaniu tego kierunku wyniszczania ludzi, kolejnych pokoleń, to musimy zacząć od teraz sami podejmować świadome wybory. Zaczynając od chęci nawiązania relacji z Bogiem, przez zmianę swojego sposobu myślenia, dbania o emocje a kończąc na najbardziej fizycznych aspektach ludzkiego życia jak pro-naturalne i roślinne odżywianie czy systematyczna aktywność fizyczna.

Na kolejne pytanie jednak nie potrafiłem odpowiedzieć. No dobra- ale dlaczego Bóg pozwala by jakiś pedofil gwałcił niewinne dzieci, dlaczego pijani rodzice przez lata biją, molestują swoje dzieci? Czym one zawiniły? Co to za Bóg, który nie chroni i pozwala na cierpienie tych najmniejszych swoich dzieci? Skoro jest wszechmogący to czy nie może nie dopuszczać do takich sytuacji?!

Tak, kolejne wartościowe pytanie. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Serce wołało o wsparcie Ducha, bym mógł odpowiedzieć a rozumem sięgałem gdzieś do Biblii, czy znam jakiś fragment, którym mógłbym wyjaśnić to ważne „dlaczego”. Nie znalazłem. Wierzę, że Bóg tego nie chce i cierpi bardziej jak te dzieci, gdy spada na nie całe te cierpienie i okrucieństwo, ale nie potrafiłem wyjaśnić na czym opieram swoją wiarę.

I to są sytuacje których nie rozumiem bo mam w głowie słowa Jezusa, byśmy wychodzili z Ewangelią do ludzi, co staram się robić i nie przejmowali się tym, co mamy mówić gdyż to nie my tylko Duch Święty w nas będzie mówił za nas.

Mk 13.10 Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom. A gdy was poprowadzą, żeby was wydać, nie martwcie się przedtem, co macie mówić; ale mówcie to, co wam w owej chwili będzie dane. Bo nie wy będziecie mówić, ale Duch Święty.

Ufając temu wychodzę, rozmawiam ale co jakiś czas pada pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć. Dziwnie się wtedy czuję, szukam wsparcia ale nie znajduję, wtedy czuję się bezradny. Zadaję sobie pytanie czy miałem podejmować rozmowę, czy to była Jego wola czy może moja samowola? Nie obwiniam Boga tylko patrzę w siebie, gdzie ja zablokowałem Ducha niosącego Boże Słowo. Swoją niewiedzę traktuję jak kolejne zadanie do odrobienia. Poznanie przeważnie szybko przychodzi, ale w głowie pozostaje tylko jakieś „szkoda” że od razu nie mogłem odpowiedzieć i zostawiłem bez odpowiedzi tego, który pytał.

Dzisiaj była właśnie taka sytuacja, kiedy mogłem odpowiedzieć tylko, że nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, jednak Bóg na pewno nie chce cierpienia żadnego ze swoich ludzkich dzieci. Wiem jedynie, że moje życie na linii czasu całej ludzkości to jedno mrugnięcie oka i choć nie potrafię wyjaśnić wielu spraw to ufam Bogu.

Cały dzień rozmyślałem nad tym pytaniem.

Choć nie rozumiem dlaczego niewinne dzieci doświadczają przemocy, znęcania się, upokorzeń to całkowicie ufam, że Bóg to widzi i nie interweniuje tylko dlatego, że patrzy na nas, ludzi jako na całe jedno ciało które dojrzewa od początku naszego stworzenia. Pozwala na trudne doświadczanie pojedynczych osób gdyż jest to i tak najłagodniejszy sposób, w jaki stara się wyprowadzić nas ze stanu ludzkości, do jakiego doprowadziliśmy się dokonując takich a nie innych wyborów na przestrzeni wszystkich wieków, a patrząc na obecną kondycję i kierunek podążania świata wokoło, mogę być wdzięczny, że te wszystkie plugawości jeszcze nie dotykają wszystkich ludzi. Niestety nie wszyscy jednak mogą ustrzec się przed działaniem kuszenia szatana, jego demonów oraz uniknąć konsekwencji głupich wyborów wcześniejszych pokoleń. Ci więc, którym jest dana łaska poznania Pana, powinni jak tylko potrafią wspierać i pomagać w każdy możliwy sposób tym, którzy są doświadczają chorób, są nękani przez złego i jego duchy manifestujące się w działaniu takich ludzi jak zboczeńcy, pedofile i inni ludzie zadający cierpienie.

Czy Bóg jest okrutny?

Trochę o gigantach.

Zdjęcie Olbrzyma Nefilim

Zdjęcie przedstawia tzw. Olbrzyma nazywanego w Piśmie Świętym Nefilim:

Rdz6.1-8: Gdy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi i rodziły im się córki;Synowie Boży, widząc, że córki ludzkie były piękne, brali sobie za żony wszystkie, które sobie upodobali.I powiedział PAN: Mój duch nie będzie na zawsze się spierał z człowiekiem, bo jest on ciałem. Będzie więc jego dni sto dwadzieścia lat.A w tych dniach byli na ziemi olbrzymi; nawet i potem, gdy synowie Boży zbliżali się do córek ludzkich, a one rodziły im synów. To są mocarze, którzy od dawna byli sławnymi mężczyznami.A gdy PAN widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i wszystkie zamysły i myśli ich serca były tylko złe po wszystkie dni;Żałował PAN, że uczynił człowieka na ziemi, i ubolewał nad tym całym sercem.I PAN powiedział: Zgładzę z powierzchni ziemi człowieka, którego stworzyłem, zarówno człowieka, jak i bydło, zwierzęta pełzające i ptactwo niebieskie, bo żałuję, że ich uczyniłem.Ale Noe znalazł łaskę w oczach PANA…

Ciekawe, że większość z nas, gdyby to nasze dzieci ktoś chciał zgwałcić lub maltretować byłaby gotowa zabić napastnika w ich obronie, ale gdy nasz Ojciec- Bóg każe np. Jozuemu w obronie ludzkości, czyli nas, zabijać całe rodziny skażonych genetycznie osobników, to już nie akceptujemy tego uważając, że Bóg jest okrutny… a On jest jak najlepszy ojciec- sprawiedliwy do tego stopnia, że w trosce o nas stara się usuwać wszelkie zagrożenie, nawet jeżeli przyjmuje postać ludzką. Żeby zrozumieć nakazy Boga dotyczące usuwania całych starotestamentowych społeczności, trzeba by poznać kim byli ludzcy protoplaści takich społeczności. A jeżeli dodatkowo zaakceptuje się znaczenie, dopiero w dzisiejszych czasach naukowo badanej, teorii telegonii, biblijne pozorne „okrucieństwa” jeszcze bardziej zaczynają być rozumiane przez współczesny ludzki rozum jako akt ochrony Życia. 

Jednak nawet wtedy, gdy nie wykonywaliśmy Jego poleceń, to pareset lat później, Bóg widząc, że ludzkość znów upada, pozwala, by za nasze życie cierpiał i umarł jego Syn, Jezus Chrystus, przez wiarę w którego my będziemy mogli żyć wiecznie, gdy już niedługo tu powróci kończąc obecny stan rzeczy.

Nie jesteśmy w stanie ogarnąć ludzkim umysłem całości swojego życia, a co dopiero poznać cały Boży zamysł, który wykracza także poza ludzkość. A jednak jak łatwo przychodzi nam ocenianie, nie zdając sobie sprawy, jaki ogromy smutek wyrządzamy tym Bogu, który przecież dał nam życie. Jak więc mógłby chcieć naszej krzywdy?

Kto ma rozum i dzieci niech rozważy co musiałoby się stać byś odwrócił się od tych, którym dałeś życie i wychowujesz? Sam mam trójkę i gdy nasza relacja nie jest fajna, lub chociażby słabnie, to się smucę. Nie mogę jednak zmusić moich dzieci by były przy mnie, gdyż są już coraz bardziej samodzielnymi nastolatkami. Zawsze jednak każdy ich gest w moją stronę sprawia mi radość, jest źródłem szczęścia i sprawia, że ja także chcę wychodzić ku im jeszcze chętniej. Tak jak nasze dzieci są podobne do nas, tak i my jesteśmy stworzeni na podobieństwo naszego Ojca- Boga. Może więc Bóg czuje podobnie? Jest wiele odniesień międzyludzkich, które można i wręcz trzeba stosować w odniesieniu do relacji człowieka z Bogiem.

Być może dlatego, że poznałem Jego miłość, smucę się, gdy widzę, jak ktokolwiek z moich znajomych nie chce spojrzeć na naszego Ojca i doświadczyć tej miłości, która i tak jest jedynie ułamkiem miłości, jakiej będziemy doświadczać po śmierci naszego obecnego ciała, gdy zostaniemy wskrzeszeni z martwych do nowego życia, w którym spotkamy się osobiście również z naszym bratem- Jezusem.

Biblia porusza tak wiele płaszczyzn, że nie jesteśmy w stanie zauważyć wszystkich przy jednokrotnym czytaniu. Dlatego za każdym razem gdy wracam do tych samych wersetów widzę zupełnie inne, nowe wartości, jakie Bóg nam przekazuje za pośrednictwem tej księgi. Tym razem zwróciłem uwagę, że po ukrzyżowaniu Jezusa, gdy ukazywał się wielu znającym go za życia osobom, one nie rozpoznawały go. (Łk13:30; J20:11; Łk24:15) Dlaczego? Skoro jeszcze parę dni wcześniej chodziły razem z Nim gdy nauczał, uzdrawiał i wypędzał demony?

Wynika z tego, że po zmartwychwstaniu Pan Jezus przyjmował różne postacie, tak jakby będąc już duchem ale wchodząc znów w postać fizycznego ciała mógł sam sobie wybrać, jakie to ciało będzie. A ponieważ Biblia mówi, że i my podczas Paruzji zmartwychwstaniemy do postaci fizycznej, my również otrzymamy zupełnie nowe, piękne, zdrowe, nieskalane żadną ułomnością ciała którymi będziemy się cieszyć podczas tysiącletniego panowania Chrystusa na Ziemi. Jezus, jako ten, który zmartwychwstał pierwszy, wskazuje, że tak właśnie będzie. W jakim więc stopniu powinniśmy przywiązywać się do tej postaci fizycznej, w jakiej przyszło nam żyć te parę, parenaście, paredziesiąt lat obecnie? Czy mając obietnicę życia wiecznego w nowej postaci, ułomności obecnej nie tracą trochę na znaczeniu?  Czy to nie jest pokrzepiająca Boża obietnica?

powiązane z: „przyczyny  PRZEMOCY wobec DZIECI”